walentynkowe ciasteczka waniliowo-migdałowe z konfitura malinową (1)

Walentynkowe ciasteczka migdałowe z konfiturą malinową

Aga Sz. ciasteczka, PRZEPISY, Strona glowna banner 0 Comments

Zbliżające się Walentynki to dobry moment , by upiec te pyszne, kruche, migdałowo-waniliowe ciasteczka z malinowym wnętrzem. Są urocze i smakują każdemu. Jeśli nasza miłość uczulona jest na migdały, zastępujemy je mąka pszenną.

Można śmiało je upiec kilka dni wcześniej, a dżemem przełożyć dzień wcześniej i odtąd przechowywać w lodówce.

Składniki:

(ilość, która wystarczy na walentynkowy prezent, choć są tak dobre, że warto upiec z podwójnej porcji)

Możecie użyć dowolnej większej okrągłej foremki z gładkim lub pofalowanym brzegiem i mniejszego serduszka, jeśli chcecie taką , która łączy te dwa elementy, szukajcie jako foremki do ciasteczek ,,linzen”

  • 90 g miękkiego masła
  • 75 g drobnego cukru
  • 1 duże jajko
  •  łyżeczka ekstraktu waniliowego
  • 150 g mąki pszennej (plus trochę do podsypania podczas wałkowania)
  • 50 g mielonych migdałów
  • ½ łyżeczki proszku do pieczenia
  • ½ łyżeczki soli
  • kilka łyżek dobrej jakości dżemu malinowego

Utrzeć masło z cukrem na puszystą masę, dodać jajka i ekstrakt, zmiksować.

W drugiej misce dobrze wymieszać mąkę z mielonymi migdałami, proszkiem do pieczenia i solą.

Wsypać suche składniki do maślano- jajecznej masy, łącząc wszystkie składniki, na wolnych obrotach miksera.

Jeśli ciasto będzie się lepiło, dosypać jeszcze trochę mąki.

Podzielić je na dwie części, z każdej uformować dysk, owinąć folią spożywczą i włożyć do lodówki na min. godzinę.

Po tym czasie wyjąc jedną część ciasta, posypać stolnicę i wałek odrobiną mąki, rozwałkować ciasto na grubość ok pół cm.

Wycinać okrągłą foremką (jeśli mamy to z falowana obwódką) kołeczka i układać je w odstępach na blachach uprzednio wyłożonych pergaminem.

To samo z drugą częścią ciasta z lodówki, tym razem dodatkowo wycinając w środku foremką malutkie serduszko.

Jeśli pieczemy na dwóch blacha to koniecznie na termoobiegu, w temp. 175 stopniach C. przez 8-12 min. w zależności wielkości ciasteczek (i piekarnika), do momentu aż delikatnie zezłocą się na brzegach.

Po upieczeniu przełożyć na metalową kratkę do całkowitego ostygnięcia.

Ciasteczka bez wycięć posmarować dżemem i sklejać je z ciasteczkami w wyciętymi serduszkami.

Dobrze im zrobi noc w lodówce (dżem mocniej przytwierdzi się do ciastek), choć oczywiście można zajadać od razu.

Dni pełnych miłości Wam życzę…

kluski śląskie

Kluski śląskie

Aga Sz. PRZEPISY, Strona glowna banner, wytrawne 0 Comments

kluski śląskie

Kluski z dziurką. Ugotowane ziemniaki z dodatkiem mąki ziemniaczanej i jajka w formie kulek z dziurką ugotowanych w wodzie. Tradycyjny śląski dodatek do niedzielnej rolady i modrej kapusty. Sprawdzi się też świetnie jako samodzielne danie. Podane z podsmażonym, pokrojonym w kosteczkę boczkiem, albo samym masłem. Warto przygotować ich więcej, bo takie kluski pokrojone w plasterki, odsmażone następnego dnia na maśle tworzą ,,chipsy” i są nie mniej genialne jak ich pierwotna wersja. Śląski comfort food w najczystszej postaci. Jedno z tych dań, które najbardziej kojarzy mi się z moich rodzinnym domem i jednoczesnie potrawa bardzo lubiana przez moje dzieci i to nie tylko dlatego, że każde chce robić w nich dziurki…

Składniki:

  • 2 kg ziemniaków*
  • 1 duże jajko*
  • mąka ziemniaczana (ok. 2-3 szklanek, patrz opis)

* Najlepiej mączyste, ale każde będą dobre, oprócz młodych.

Jeśli ziemniaków będzie więcej, należy dodać dwa jajka.

Ziemniaki obrać, ugotować w osolonej wodzie do miękkości, przestudzić, odparować (tak by nie były gorące).

Jeszcze ciepłe przecisnąć przez praskę do ziemniaków (ja często miksuję na gładko końcówką- łopatką w mikserze).

Następnie ugnieść je dłonią w misce i podzielić, zaznaczając np nożem, na cztery części. Jedną z części (czyli 1/4 całości) wyjąć i przełożyć na pozostałe ziemniaki, a powstał lukę wypełnić mąką ziemniaczaną (patrz zdjęcie poniżej). Dodać jajko.

Całość wyrobić ręcznie (lub z pomocą miksera) na jednolitą, gładka masę. Gdyby się kleiła należy dodać jeszcze garść czy dwie mąki ziemniaczanej.

Nabierać dłońmi porcję ziemniaków i turlać w dłoniach kluski.

Wielkość jest oczywiście dowolna, u mnie to ok. dwa orzechy włoskie.

Kciukiem lub palcem wskazującym zrobić w każdej klusce dziurkę

Gotowe odkładać na deseczkę oprószoną mąką ziemniaczaną. Jeśli nie gotujemy ich od razu, przykrywamy ściereczką, żeby nie obeschły.

Przygotowane kluski wrzucamy na osolona, gotująca się wodę i gotujemy na małym ogniu do czasu aż wypłyną, a następnie gotujemy jeszcze 7 min. (jest to czas dla średniej wielkości klusek, malutkie gotujemy krócej, większe minutę dłużej). Najlepiej wyjąć jedną, przekroić i sprawdzić, czy nie ma już śladów surowego ciasta.

Miłego turlania!

Pozdrowiam ze Śląska…

babeczki jednorożce unicorn cupcake

Babeczki jednorożce (unicorn cupcake)

Aga Sz. babeczki & muffinki, PRZEPISY, Strona glowna banner 0 Comments

babeczki jednorożce unicorn cupcake

Babeczki jednorożce, idealne na imprezę w stylu ,,unicorn party”(naszą możecie podejrzeć tutaj: (klik)). Z dwukolorowym kremem, choć w tej kwestii nie ma limitu, trójkolorowe byłyby jeszcze bardziej tęczowe i ładne. Wywołują zachwyt dzieci, a jeśli wbijemy w nie świeczki, z powodzeniem mogą zastąpić tort (bo, jeśli to impreza przedszkolaków, uprzedzam, że dzieci raczej nie zjedzą jednego i drugiego).

Elementy z masy cukrowej (rogi i uszka, polecam przygotować kilka dni wcześnie, spokojnie sobie przeschną, a my będziemy mieli mniej pracy przed imprezą). I choć pierwszy raz miałam do czynienia z masą cukrową i nie wykazuję zdolności manualnych, nie czując się tym samym szczególnie kompetentna w tej kwestii, to pod przepisem na babeczki i krem, podaje również instrukcje wykonania rogów i uszek.

Składniki:

na 10 babeczek

(tj. ciasta wystarczy na 12 szt., ale ilość kremu, podana poniżej wystarczy na 8 szt.)

(wszystkie składniki w temp. pokojowej)

  • 125 g mąki pszennej
  • 1 łyżeczka proszku do pieczenia
  • 125 g masła
  • 100 g cukru
  • 2 jajka
  • 2 łyżki mleka
  • łyżeczka proszku do pieczenia
  • szczypta soli
  • skórka starta z jednej pomarańczy (umytej bio, lub sparzonej i wyszorowanej zwykłej)
  • łyżeczka ekstraktu waniliowego (opcjonalnie, nie mylić z olejkiem waniliowym)

W misie miksera umieścić mąkę, proszek do pieczenia i sól, wymieszać.

Dodać resztę składników (oprócz mleka)  i zmiksować.

Dodać mleko i ponownie zmiksować, aż do uzyskania gładkiego ciasta.

Ciasto przełożyć do foremek. Miękkie papilotki umieścić w formie do muffinek, sztywne wystarczy poustawiać na blaszce do pieczenia.

Może się wydawać, że ciasta jest za mało, ale ono urośnie i taka ilość jest dobra.

Piec w temp. 180 st. C przez 20-25 min.

Krem:

(jeśli planujecie ozdobić 12 szt lub wykorzystując 3 kolory, to dla wygody zwiększyłabym ilość kremu o 30%. Podanym poniżej ozdobicie 8-10 szt.)

  • 200 g masła (miękkiego)
  • 1, 5 szklanki cukru pudru
  • 1 łyżka mleka
  • 1/2 łyżeczki ekstraktu waniliowego (opcjonalnie)
  • odrobina barwinka (u mnie 1/4 łyżeczki kurkumy, by uzyskac kolor żółty i odrobina, dosłownie na końcówce wykałaczki barwnika spożywczego w żelu)

Masło i cukier puder miksować aż do białości.

Dodać mleko i całość ponownie zmiksować.

Krem powinien być gładki i nie bardzo gęsty. Gdyby był za gęsty dodać więcej mleka.

Rozdzielić go do dwóch miseczek, do każdej dołożyć inny barwnik, i wymieszać, by uzyskać jednolity kolor.

Po jednej stronie rękawa umieścić jeden kolor, po drugi, drugi.

Można również zrobić to w inny sposób (szczególnie jeśli wykorzystujecie 3 czy więcej kolorów).

Rozwinąć folię spożywczą i przełożyć kremy obok siebie, tak jakbyśmy przytulili do siebie dwa rulony różowy i żółty. następnie zwinąć je razem, delikatnie formując jeden rulon. Zwinąć końce. jeden z końców obciąć, a całość przełożyć do większego rękawa cukierniczego z metalową końcówką, tak by przecięty koniec folii był po stronie rękawa, gdzie wychodzi krem.

Ozdabiać babeczki.

Ponieważ krem zawiera sporo masło, będzie się podobnie jak masło zachowywał. W lodówce stanie się twardy, w ciepłym pomieszczeniu, będzie miękki, dlatego optymalnie trzymać je w lodówce i wyjąć 15 min. przed podaniem.

Instrukcja wykonania rogów i uszek z masy cukrowej

Będziemy potrzebowali:

  • 250 g białej masy cukrowej (albo mniej jeśli, dysponujemy dodatkowo masą w kolorze złotym, różowym czy błękitnym, z której wykonacie środki uszu)
  • Złoty barwnik (ja do rogów użyłam takiego w spray’u (klik) ,a do malowania środków uszy w pędzelku (klik) )

Odrywany kawałki masy cukrowej wielkości małego orzecha włoskiego.

Rolujemy wewnętrzną stroną dłoni, tak by utworzyć rulonik grubszy u podstawy (fot. poniżej).

Kiedy mamy dwie takie ,,pietruszki” na jednej z nich cieniutkim pędzelkiem zamoczony w wodzie (lekko, za dużo wody spowoduje , ze masa zacznie nam się kleić) przejechać linią wzdłuż jego długości.

 

Przyłożyć do niego drugi taki sam element (tego już nie dotykamy pędzelkiem) i skręcamy razem oba elementy.

Na koniec od grubszej strony rogu wbijamy zanurzoną wcześniej w wodzie wykałaczkę.

Odkładamy do wysuszenia. Tak samo postępujemy z pozostałymi rogami.

instrukcja wykonania rogów jednorożca z masy cukrowej

Czas na uszka…

Większy kawałek masy cukrowej, ugniatamy w kulkę, a następnie podsypujemy blat (mata silikonowa jest do tego najlepsza) rozwałkowujemy na ok. 3 mm masę, z której wycinamy malutkie okręci. Ja wykorzystałam kieliszek kieliszek o średnicy 2,5 cm, ale jeśli macie mniejszy, to jeszcze lepiej.

Aby uzyskać środki uszek  z wyciętego kółeczka, ponownie wycinamy ( w połowie lub tak by zachować mniej niż pół części kręgu). Pozostałe księżyce, zbieramy w kulkę, która ponownie możemy ugnieć, rozwałkować i wykorzystać. Jeśli wykorzystujecie masę kolorową, sprawa jest prostsza, jeśli nie trzeba je będzie pomalować.

Elementy, które stanowić będą środek uszka delikatnie z jednej strony dotykami mokrym, malutkim pędzelkiem i przykładamy do kółek (uszek). Woda ułatwi ich sklejanie.

Po dwóch stronach (tak by środki były pionowo) zgniatamy ostrożnie końce tworząc ,,uszka” i odkładamy do przesuszenia.

Następnego dnia (lub po godzinie, dwóch, gdy całość stwardnieje) malujemy sprayem rogi (pamiętając by spray’em przed użyciem i czasem w trakcie wstrząsnąć i zachować odstęp miedzy nim a malowanym obiektem w trakcie malowania).

Jako podstawka na pomalowane rogi, świetnie sprawdziła się kostka masła z lodówki 😉

Wnętrza uszek pomalowałam farbką z pędzelkiem (wiem, ze są też farbki spożywcze w proszku, wówczas mieszacie je z kilkoma kroplami wódki lub wody i malujecie pędzelkiem).

Uprzedzam, że pomalowanie wnętrza uszek sprayem się nie uda, uda się natomiast pomalowanie rogów pędzelkiem (tylko tutaj nie gwarantuję, że jeden pisak wystarczy na tyle elementów…)

Barwnik w formie pisaka z pędzelkiem to genialna sprawa (także do ciasteczek (klik)), ale jeśli nie macie innych planów/ pomysłów by go później wykorzystać, rozważcie zakup niewiej ilości różowej masy cukrowej (albo zabarwcie sami białą masę barwnikiem w żelu, jeśli macie barwnik do kremu).

Zróbcie tak, by było Wam najprościej i ekonomicznie.

Babeczki kremem ozdobić można nawet dzień przed imprezą, elementy z masy cukrowej powbijać w nie w dniu imprezy i przechowywać w lodówce.

Muszę się przyznać, że spisanie opis wykonania, było znacznie dla mnie trudniejsze niż samo wykonanie babeczek 😉

Mam nadzieję, że zrobiłam to w miarę zrozumiały sposób, jeśli macie pytanie, piszcie śmiało.

Jeśli tak jak ja nie mieliście dotąd okazji pracować z masą cukrową, to nie bójcie się jej, to naprawdę bardzo wdzięczny materiał do pracy.

Wszystkiego co najsłodsze Wam życzę…

waniliowo-cytrynowe ciasteczka jednorożce

Waniliowo-cytrynowe ciasteczka jednorożce

Aga Sz. ciasteczka, PRZEPISY, Strona glowna banner 0 Comments

Te waniliowo-cytrynowe, maślane ciasteczka zrobiły na jednorożcowych urodzinach Małgosi (klik) prawdziwą furorę.

Świetny przepis, urocze foremki, kilka pociągnięć lukrem, jadalny mazak i gwarantuję Wam, że dzieci będą zachwycone (nawet, jeśli podobnie jak ja, nie wykazujecie zdolności manualnych…).

Jeśli upieczecie je z podwójnej porcji i wraz z posypkami i lukrem wręczycie małym gościom z prośbą, by sami je ozdobili, możecie być pewni,  że zapamiętają sobie to przyjęcie na długo…

Składniki:

  • 90 g miękkiego masła
  • 80 g drobnego cukru
  • 1 duże jajko
  •  łyżeczka ekstraktu waniliowego
  • łyżeczka ekstraktu z cytryny (nie mylić z olejkiem) ewentualnie łyżeczka startej, wyparzonej skórki i łyżeczka soku z cytryny
  • 200 g mąki pszennej
  • ½ łyżeczki proszku do pieczenia
  • ½ łyżeczki soli

Utrzeć masło z cukrem na puszystą masę, dodać jajka i ekstrakty (waniliowy i cytrynowy), wymieszać.

W drugiej misce wymieszać mąkę z proszkiem do pieczenia i solą.

Wsypać suche składniki do maślano- jajecznej masy, łącząc wszystkie składniki, na wolnych obrotach miksera.

Jeśli ciasto będzie zbyt lepkie by je rozwałkować, dosypać trochę mąki.

Ciasto podzielić na dwie części, z każdej uformować dysk, owinąć folią spożywczą i włożyć do lodówki na min. godzinę.

Po tym czasie wyjąc 1 część ciasta, posypać stolnicę i wałek odrobiną mąki, rozwałkować ciasto na grubość ok pół cm.

Wycinać za pomocą w foremek do ciasteczek (które każdorazowo dobrze jest zanurzyć w mące) i układać je w odstępach na blachach uprzednio wyłożonych pergaminem

Piec, jeśli pieczemy na dwóch blacha to koniecznie na termoobiegu, w temp. 175 stopniach C. przez 8-12 min. w zależności wielkości ciasteczek (i piekarnika), do momentu aż delikatnie zezłocą się na brzegach.

Po upieczeniu przełożyć na metalową kratkę do całkowitego ostygnięcia, a następnie dowolnie oblewać lukrem i ozdabiać.

Linki do użytych produktów znajdziecie pod zdjęciami.

Do upieczenia ciasteczek użyłam foremek marki Meri Meri (klik) oraz Birkmann (klik)

Lukry nałożyłam za pomocą woreczka cukierniczego i metalowej końcówki/tylki z małą dziurką (Wilton nr. 3, ale nr 2 tez będzie super) (klik)

Do narysowania oczu wykorzystałam czarny, jadalny mazak (klik) , a do rogów złotej farbki w pędzelku (klik) , oba produkty genialne!

Miłego pieczenia

 

jednorożcowe urodziny przyjęcie, unicorn party, einhorn party

Jednorożcowe urodziny Małgosi (przyjęcie w stylu Unicorn party)

Aga Sz. DZIECI, gry & zabawy, NASZ DOM, przyjęcia, Strona glowna banner 3 Comments

jednorożcowe urodziny przyjęcie, unicorn party, einhorn party

Kilka dni temu Małgosia świętowała swoje piąte urodziny. Motywem przewodnim przyjęcia były jednorożce. To było urocze, pastelowe, słodkie popołudnie. Pierwsze urodziny, na które Małgosia zaprosiła swoje ulubione koleżanki z przedszkola, dlatego też dzień ten dostarczył mnóstwa dobrych emocji, uśmiechu i szczerej, dziecięcej radość.

Zapraszam do obejrzenia relacji, niżej napiszę coś więcej o słodkim poczęstunku i przedmiotach, które pomogły nam stworzyć ten bajkowy, jednorożcowy klimat…

Słodki stół

Tort. Ach ten tort! Kto bloga mojego zna, ten wie, że powstał on z miłości do domowego pieczenia słodkości. Nie mniej mając już doświadczenie w kwestii wyprawiania dzieciom przyjęć urodzinowych, doskonale zdawałam sobie sprawę, jak wiele pracy i czasu zajmie mi przygotowanie tej imprezy. Dodatkowo solenizantka marzyła o torcie z rogiem jednorożca, a ja spore obawy miałam, jak będzie wyglądać róg z masy cukrowej w moim wykonaniu, skoro nigdy w życiu z taką masą nie pracowałam… Koniec końców tort zamówiłam tym razem w cukierni.

Wybrałam cukiernie Blikle (klik),  która znana jest mi od dziecięcych lat, i którą darzę sentymentem, bowiem już w czasach PRL tata mój, będąc w Warszawie w delegacji, przywoził nam pyszne pączki z tej właśnie cukierni.

Wybór padł na tort z białą czekolada i chrupiąca maliną. Poleciła mi go pani kierownik, warszawskiej filii cukierni, zdradzając, że to ich hit, wśród smaków tortów dla dzieci. I wcale się tym wszystkim dzieciom nie dziwię, a moje własne i goście Małgosi tylko to potwierdziły pałaszując go z uśmiechem… Siedem cieniutkich, równiutkich, jasnych biszkoptowych blatów, przełożonych lekkimi kremami na bazie bitej śmietany z białą czekoladą, malinami oraz warstwą z malinami i chrupkami. Całość pokryta masą cukrową i estetycznie ozdobiona. Największą radość dzieciom dały dziesiątki drobnych, pastelowych kwiatuszków na torcie, które zaraz po zdmuchnięciu tortu zostały częściowo pościągane przez dziecięce paluszki i zdegustowane… Bardzo wysoki, 3 kg tort wystarczył by poczęstować nim nawet 30 osób! Jest kilka cukierni w Polsce, w którym można ich torty odebrać, nasz odbierany był z Silesii w Katowicach.

I wiecie, człowiek myśli, że piecze smaczne torty, a potem próbuje takiego od Bliklego i wie jak wiele jeszcze musi się nauczyć…

Bardzo polecam, nie tylko dla dzieci zresztą.

Babeczki jednorożce upiekłam sama, bo kiedy zamówiłam tort pomyślałam, że teraz wszyscy będą myśleć, że ja serio tych rogów i uszek z masy cukrowej nie potrafię zrobić. Ambicje się we mnie jakieś dziwne, cukiernicze obudziły. I choć pierwszy raz z masą cukrową miałam do czynienia i dodatkowo nie wykazuje absolutnie żadnych zdolności manualnych, to dałam chyba radę (choć uszy mają te jednorożce jak słonie, bo raz tylko do internetu zajrzałam, jaki mają mieć kształt i na wielkość uwagi nie zwróciłam…) Przepis na te babeczki pojawi się na dniach na blogu.

Ciasteczka. Kruche, waniliowo-cytrynowe, absolutny hit, zniknęły raz dwa. I tu też fajne foremki, jadalny mazak i kilka pociągnieć lukrem sprawił, że cudnie się w menu jednorożcowe wpisały. Przepis podałam tutaj: (klik)

Były także bezowe lizaki, mini pianki, zimne lody, pudrowe pastylki i  jednorożcowy ,,szampan”.

Dodatki:

Papierowe kubeczki, talerzyki, papilotki do muffinek, rozetki na komodzie, balony i srebrna girlandę znajdziecie w Partymika (klik) ,

a jeśli na imprezie macie do 12 osób, to ten zestaw polecam (klik)

Girlanda z balonów- nie, nie jestem taka zdolna, pomagałam tylko przy jej tworzeniu koleżance, która takimi rzeczami się zajmuje. Jeśli kogoś ze Śląska taki temat interesuje, to piszcie na maila, podam namiar, bo jej strona internetowa jest w trakcie tworzenia.

Tiulowe pompony (uwielbiam!):  Pomponove (klik)

Drewniana półeczka, tęcza (zabawka- piramidka dla maluchów, a potem cudna, pastelowa ozdoba pokoju) i błękitne krzesełko, piękne praktyczne, na lata: I haha (klik)

Komoda: tutaj (klik)

Pluszowy, miętowy jednorożec (Małgosia go uwielbia), lampka nocna ( ładnie wykonana ,z praktycznym timerem) i malutka poduszeczka z jednorożcem (jest wersja większa, ale tą zamówiłam z myślą o podróży samochodem): Tender and cute  (klik) 

(najszybciej je  znajdziecie wpisując ,,jednorożec” w wyszukiwarce sklepu)

Lampka lightbox: Cotton Love (klik)

Lusterko jednorożec Cut It Now (klik)  , zajrzycie do nich także jeśli szukacie estetycznego, niebanalnego prezentu na Dzień Babci i Dziadka…

Plakat Lemon Ducky : (klik)

(jednorożce znajdziecie w zakładce ,,dla dzieci”)

Małgosia ma na sobie sukienkę z H&M, kostium jednorożca (opaska z rogiem i uszkami i ogonek) firmy Meri Meri np. tutaj (klik)

i papcie w jednorożce ecoTuptusie marki Fiorino , bardzo wygodne, wersje w różyczki nosi na co dzień w przedszkolu  (klik)

Na rączce skórzana bransoletka ze srebrną gwiazdką Looped lab (klik)

To nowa firma mojej przyjaciółki, która tworzy świetne, skórzane bransoletki dla dorosłych (mam kilka, użytkuję i uwielbiam), ale jeśli potrzebujecie taką dla dziecka, myślę, że można do Agnieszki napisać.

A w co się bawią pięciolatki na przyjęciach urodzinowych? Jeśli znajdą czas między podjadaniem słodkości, tańczeniem, zabawą ,,w dom”, perfumowaniem się i wybieraniem szminek, to chętnie kolorują i ozdabiają kryształkami maski, a także dekorują ciasteczka. ,,Podaj mi lukier” to był najczęściej powtarzany zwrot tego popołudnia…

Aha!

Maski jednorożca możecie pobrać i wydrukować tutaj (klik)

Mam nadzieję, że nie zasłodziłam Was za bardzo tym postem, a może nawet zainspiruje Was do zorganizowania imprezy w tym stylu…

Moc pastelowych uścisków przesyłam…

leniwe pierogi

Leniwe pierogi z podsmażoną na maśle bułka tartą

Aga Sz. placuszki, naleśniki, pierogi, PRZEPISY 0 Comments

Leniwe pierogi, obiad który dzieci zjadają z radością i proszą o dokładkę. Proste ciasto na bazie białego sera, odrobiny mąki i jajka, które nie wymaga wiele pracy. Najpyszniejsze z przyrumienioną na maśle bułka tartą i cukrem. Nie są ani bezglutenowe, ani wegańskie, ani bez cukru, ale mam wrażenie, że czy nam się to podoba czy nie, taki ma właśnie smak dzieciństwo…

To jeden z przepisów (obok np. naleśników) który robię ,,na oko”, ale na potrzeby wpisu sprawdziłam i będzie to tak…

Składniki:

  • 300 g białego sera
  • 1/2 szklanki mąki pszennej (plus garść, dwie do oprószenia stolnicy)
  • 1 jajko
  • 3 łyżki bułki tartej
  • 3 łyżki masła
  • 1-2 łyżki cukru (zwykły, brązowy albo ksylitol)

Stolnicę oprószyć mąką. Biały ser, pół szklanki mąki i jajko umieścić na stolnicy i zagnieść ciasto (równie dobrze można składniki umieścić w misie miksera i całość zmiksować).

Jeśli ciasto bardzo się klei (bo ser jest bardziej wilgotny), dodać jeszcze ciut mąki (nie za dużo, bo pierogi będą twarde).

Podzielić ciasto na dwie części i z każdej uformować rulon, spłaszczyć go  dłonią (na ok 1 cm) i kroić ukośnie ,,kopytka”.

Wrzucać na lekko posolony wrzątek, gotować na średnim ogniu. Kiedy wypłyną, dać im jeszcze pół minuty i wyłowić je cedzakową łyżką.

Bułkę tartą wsypać do rondelka/na malutką patelnie i postawić na ogniu ruszając nią od czasu do czasu, aż się zarumieni. Dodać masło i poczekać aż się roztopi, mieszając od czasu do czasu.

Polać leniwe pierogi, posłodzić.

leniwe pierogi

Słodkiego weekendu

Garść słów na Święta…

Aga Sz. Boże Narodzenie, NASZ DOM 1 Comment

Grudzień. Zakwas z buraków na parapecie . Uszka z grzybami. 128 zamrożonych sztuk. Okienka w kalendarza z czekoladkami pootwierane niemal wszystkie. Robert choinkę wnosi i ślady buciorami narobił, jak co roku zresztą. Antek tuż za nim z drzwiami pomaga. Dziewczynki chichoczą, z pudeł ozdoby wybierają. W tle Krawczyk kolędy śpiewa. Bo przy ubieraniu choinki jak i przy klejeniu uszek kolędy w tle muszą być. I te sznury światełek perfekcyjne przez głowę rodziny rok temu zwinięte ,,żeby za rok się z poplątanymi nie męczyć”.  Żeby tylko ten piekarnik zdążyli naprawić.

Biały, lniany obrus. Świeża pościel. Mydło waniliowe w łazience. Równy rządek drewna przy kominku. Trzy woreczki z wyhaftowanymi imionami dzieci na balustradzie schodów wiszą. Pysk psa i rączki dzieci na drzwiach tarasowych odbite, a przecież rano tę szybę myłam. Tuzin poduszek. Zapas koców.  Skrzynka mandarynek. Dobre myśli.

Wycieraczka ze świątecznym Merry christmas na strychu znaleziona. Mak do zmielenia. Kartki do wysłania. Pierogi do ulepienia. Bajki do przeczytania.

Sznurek najzwyklejszy, żeby prezenty przewiązać i gałązki świerku pod niego wsunąć. Światełka na balkonie. Sanki przed domem. Mariah Carey w radio. Szron na trawniku. Pierniczki w puszkach. Kakao w kubkach. Marzenia w głowach.

Gonitwa. Nieunikniona. Potrzebna, bo i ona magię świąt przecież tworzy. Wszystko to jak klocki, dodane do siebie tworzą budowlę zwaną domem. Tradycją. Dzieciństwem. Wartością największą. Czas pędzi i zastanawiam się często ile z tych klocków wezmą ze sobą dzieci nasze idąc kiedyś dalej. Czy Antek po choinkę zadba, drewna naniesie, czy żonę o uszka do barszczu poprosi? Czy Małgosia pierogi będzie lepić, kolęd słuchając, a pakując prezenty o gałązkach świerku pomyśli? Czy Maja ciasto makowe upiecze, kartki na ostatnią chwilę będzie wysyłać i na męża się złościć, że jej śniegu do domu wraz z choinką naniósł? Tego nie wiem…

Nie zatrzymamy czasu. Nie mamy takiej mocy, po latach pamiętać będziemy najbardziej detale, zapachy, często powtarzane w domu zdania. I okaże się, że to nie drogie prezenty w pamięci zostaną, a pomarszczona dłoń babci, wzruszenie taty , żarty dziadka, smak ruskich pierogów, wielki garnek kompotu z suszonych owoców, kształt ulubionej foremki, którą wykrawaliśmy pierniczki i puszkę, w których były ukryte. Kolor koca i perfumy mamy. Kewin w telewizji i kryształowe miseczki po prababci z makówkami, których już nikt absolutnie nie zmieści, ale każdy po nie sięga. Wykorzystajmy ten czas najlepiej jak się da. Otulmy się dobrym słowem i miłością. Zwolnijmy, by wykorzystajmy ten czas najpiękniej jak potrafimy, by zbudować coś, co ma największą wartość- dzieciństwo naszych dzieci. Nic, nigdy nie da im większej siły do budowania przyszłości niż wspólnie tworzona tradycje i chwile spędzone w rodzinnym domu…

Przepięknych, niezapomnianych Świąt Wam Kochani życzę…

 

Więcej zdjęć naszej codzienności znajdziecie na Instagramie Ciasteczkolandia tutaj (klik)

domowy likier kokosowy

Domowy likier kokosowy

Aga Sz. Boże Narodzenie, koktajle, napoje, alkohole, PRZEPISY, Strona glowna banner 1 Comment

Jest jakaś magia w domowych likierach przygotowywanych zimą. Kiedy babcie i ciocie siedząc z nóżką na nóżce, popiją je przy kominku po Wigilii. Równie dobrze nadają się by je sprezentować je, ozdobione gałązką igliwia, pani domu, kiedy idziemy z wizytą w gości. Efekt nieporównywalnie lepszy niż wręczenie kupionego likieru czy wina.

Dzisiejszy likier jest subtelnie kokosowy, delikatny, nie za słodki z delikatnie wyczuwalnym alkoholem (no chyba, że wlejemy do niego hojniej niż w przepisie wódki…). Mimo, że smak kokosu powinien przywoływać na myśl letnie, egzotyczne klimaty, ten likier kojarzy się bardziej z zima i śniegiem, szczególnie jeśli podamy go maczając wcześniej dekadencko brzegi kieliszków w likierze a następnie kokosowych wiórkach…

Składniki:

(na 1 litr likieru + dwa kieliszki degustacyjne )

  • 1 puszka (400 ml/530g) mleka słodzonego mleka skondensowanego
  • 1 puszka (400ml) mleka kokosowego*
  • 250-300 ml wódki

* dobre mleko kokosowe w puszce ma w składzie tylko kokos i wodę

Mleko skondensowane połączyć z mlekiem kokosowym, dolać wódkę, całość wymieszać. Schłodzić.

Dobrze, jeśli damy mu szansę się przez kilka dni ,,przegryźć” choć, zdaje sobie sprawę, że może być z tym ciężko…

Przechowywać w lodówce.

Przepis znalazłam w ebook’u Agnieszki – Mrs. Polka Dot.

Na zdrowie!

lalka natalia kuchareczka

Pieczemy ciasteczka z lalką Natalią

Aga Sz. ciasteczka, DZIECI, gry & zabawy, NASZ DOM, PRZEPISY, RECENZJE, Strona glowna banner 0 Comments

Małgosia jest dziewczynką, która ponad wszystkie zabawy najbardziej lubi te lalkami ,,w dom”.  No może na równi z rysowaniem. Dlatego, kiedy dostała lalkę Natalię słodką kuchareczkę, była zachwycona. Zabawa lalkami uczy opiekuńczości, rozwija empatię i wrażliwość, a także kształtuje zdolności manualne dziecka (ubieranie lalki). Uwielbiam przysłuchiwać się zabawie Małgosi, która za każdym razem nieświadomie udowadnia mi, jak wiele czerpie z moich codziennych zachowań i utwierdza mnie w przekonaniu, że bez względu kim będzie w życiu, co osiągnie na polu zawodowym, to z pewnością będzie dobrą mamą i gospodynią. Lalka po naciśnięciu na brzuszek wypowiada aż czternaście fraz i śpiewa piosenkę. Ponieważ w zestawie znalazłyśmy także książeczkę z przepisami i foremki, pierwsze wolne przedpołudnie, kiedy reszta rodzeństwa wybrała się z tatą na basen, upiekłyśmy z Natalią kruche, maślane maślane ciasteczka z jej przepisu. Wyszły pyszne (przepis pod zdjęciami)…

Jak widzicie śmiechu i zabawy było co nie miara.

Jeśli macie w domu małe adeptki sztuki kulinarnej, które chętnie pomagają w kuchni, to lalka Natalia słodka kuchareczka jako prezent pod choinkę może się okazać strzałem w dziesiątkę.

Polecić mogę również Natalkę Aniołka (śpiewa kolędy i bardziej świątecznej lalki nie widziałam), a także Natalię nauczycielkę angielskiego (bardzo wysoka i naprawdę sporo potrafi nauczyć) oraz Natalię księżniczkę ze świecącymi włosami (prześliczna, podobna do aniołka, tylko bardziej uniwersalna), te dwie ostatnie wybrałam już jako prezenty dla kuzynek Małgosi pod choinkę…

Natalię słodką kuchareczkę znajdziecie w sklepie Kup zabawkę pl

Na koniec obiecany, bardzo prosty i dobry przepis na kruche, maślane ciasteczka wg. przepisu Natalii słodkiej kuchareczki… 😉

Składniki:

  • pół kostki( 100g) zimnego masła
  • 3 łyżki cukru pudru
  • szklanka mąki
  • aromat waniliowy (u nas pół łyżeczki ekstraktu waniliowego)

Podane składniki umieścić w misce i wyrobić dłońmi (lub mikserem) na gładkie ciasto.

Uformować z niego kulę, owinąć folią spożywczą i odłożyć do lodówki na godzinę. Jeśli jesteście niecierpliwi tak jak my, na kwadrans do zamrażalnika też wystarczy… 😉

Po tym czasie ciasto rozwałkować na posypanej mąką deseczce, pamiętając by oprószyć tez wałek do ciasta. Wykrawać foremkami ciasteczka, a następnie przełożyć je na wyłożoną papierem do pieczenia blaszkę. Piec w piekarniku rozgrzany do 180 stopni C. przez ok 10 min., aż będą rumiane.

Odstawić do ostygnięcia. Podzielić się z tymi, których kochacie…

Pozdrawiam Was słodko i życzę wielu słodkich chwil z dziećmi w kuchni…

Przepis powstał przy współpracy z firmą Artyk

ciasteczka z wróżbą

Andrzejkowe ciasteczka z wróżbą

Aga Sz. ciasteczka, PRZEPISY, Strona glowna banner 0 Comments

ciasteczka andrzejkowe z ukrytą wrózbą

Kiedy jesteś  mamą dzieci w wielu szkolno-przedszkolnym, które w swoich klasach urządzają zabawy andrzejkowe, to z pewnością ten przepis na ciasteczka z wróżbą warto mieć na podorężu. Te są gwarancją świetnej zabawy i ekscytacji przy losowaniu i otwieraniu ciasteczek i dobrze smakują. A przepis sprawdzony, jako matka trójki miałam przyjemność w tym tygodniu upiec ich już sto sztuk…

ps. Jak diabeł wody święconej boje się wszelakich konkursów przedszkolnych na eko-stwory z plastiku i makulatury tudzież zwierzątka z warzyw tak więc nadrabiam ciastkami kiedy tylko się da, póki co skutecznie ratują mi tyłek w oczach pań wychowawczyń… 😉

Składniki:

  • 300 g mąka pszennej
  • 2-3 łyżki cukru pudru
  • 2 żółtka
  • 1 białko
  • laska wanilii – 1 szt.
  • 10 g świeżych drożdży
  • 30 g oleju kokosowego (lub miękkiego masła)
  • 60ml (lub mleka)
  • pół łyżeczki cynamonu (opcjonalnie)
  • szczypta soli
  • pół łyżeczki ekstraktu waniliowego
  • cukier trzcinowy

Przygotowanie zaczynamy od przygotowania 30 paseczków z wróżbami . Można wypisać je oczywiście ręcznie długopisem, albo  tak jak ja skorzystać z drukarki (wydrukowane nazwy jedna pod drugą czcionką o rozmiarze 12 i są w sam raz).

Jeśli ciasteczka pieczemy dla dzieci fajnie zamiast klasycznych wróżb sprawdzą się  zawody (co może w przypadku młodszych dzieci mieć wymiar edukacyjny, dowiedzą się kto to jest architekt albo czym zajmuje się florysta…)

Wykonania ciasteczek:

Mąkę przesiać do misy miksera, dodać cukier, cynamon i sól, wymieszać.

Dodać rozkruszone drożdże, olej kokosowy, żółtka i wodę, całość chwilę miksować, a następnie przełożyć na stolnice oprószoną mąka i wyrabiać dłońmi, aż powstanie miękkie elastyczne ciasto.

Ciasto rozwałkować (pamiętając by oprószyć mąka stolnice i wałek) i wykrawać foremką lub kieliszkiem/szklanką kółeczka o średnicy ok 6 cm.

każde kółeczko porozciągać delikatnie w palcach umieścić na środku poskładaną karteczkę i zakleić jak pieroga, dociskając brzegi końcem małego widelczyka.

Ciasteczka układać w odstępach na blachach do pieczenia wyłożonych papierem do pieczenia.

Każde ciasteczko posmarować białkiem i posypać szczyptą brązowego cukru.

Piec w piekarniku nagrzanym do 175 stopni C. (termoobieg) przez 10-12 min., aż ciasteczka się zarumienią.

Odstawić do ostygnięcia.

ciasteczka z wróżbą

Miłego pieczenia i samych pomyślnych wróżb…

 

piernik staropolski leżakujący

Piernik staropolski

Aga Sz. Boże Narodzenie, ciasta, pierniki & pierniczki, PRZEPISY, Strona glowna banner

piernik staropolski leżakujący

Piernik staropolski, oprócz dobrego smaku jedna podstawowa zaletę, ciasto na ten wypiek należy przygotować już kilka tygodni przed świętami, by w spokoju i chłodzie dojrzał. Piecze się go na tydzień przed świętami. Kiedy więc trwa w najlepsze przedświąteczna gonitwa i nie wiemy w co włożyć ręce, jedno (sporej wielkości) ciasto mamy już gotowe. Rewelacja, prawda?

Z podanego przepisu można upiec 3 blaty ciasta, które następnie można przełożyć powidłami śliwkowymi lub ulubiona masa tj. marcepanowa czy orzechowa, a z wierzchu polać np. polewa czekoladową. Można również część ciasta przeznaczyć do wypieku małych, grubszych, puchatych pierniczków.

Ciasto na piernik staropolski najlepiej zagnieść 4 – 6 tygodni przed świętami (lecz podobno zagniecione 2 tygodnie przed świętami będzie równie smaczne).

Składniki:

  • 500 g miodu (naturalnego!)
  • 1,5 szklanki cukru (dałam trochę mniej)
  • 250 g masła
  • 1 kg mąki pszennej
  • 3 jajka
  • 3 łyżeczki sody oczyszczonej
  • 125 ml mleka
  • 80 g przyprawy korzennej do piernika
  • pół łyżeczki soli

Miód, masło i cukier podgrzać na małym ogniu aż do wrzenia, mieszając, tak by cukier całkiem się rozpuścił.

Odstawić do ostudzenia.

Sodę wymieszać w mleku i wraz z mąką, jajkami i przyprawą do piernika dodać do ostudzonej mieszaniny miodu, masła i cukru.

Całość dokładnie wyrobić (ciasto będzie dość rzadkie, po leżakowaniu stężeje), a następnie przełożyć do naczynia (kamionkowy, szklany lub emaliowany garnek).

Przykryć bawełnianą/lniana ściereczką i odstawić zimne miejsce (lodówka, garaż) na 4-6 tyg.

ciasto na piernik staropolski

Pieczenie

Ciasto podzielić na 3 równe części.

Przygotować 3 blachy, każda o wymiarach 39 x 26 cm. Posmarować je masłem i wyłożyć papierem do pieczenia.**

Każdą z części piernika rozwałkować na grubość około 0,5 cm, wyłożyć do blaszki, wyrównać.

Piec w temperaturze 170ºC (termoobiegiem) przez 15 – 20 minut. Piernik mocno rośnie,  praktycznie podwaja swoją objętość.

Po upieczeniu i ostudzeniu należy je przełożyć solidną warstwą powideł śliwkowych (lub ulubioną masą np. marcepanową) i obciążyć, aby piernik zmiękł. Po 3-4 dniach od obciążenia piernika przecinamy go na mniejsze na trzy części (ok. 13cm x 26 cm) i polewamy polewą czekoladową.

Źródło przepisu: ,,W staropolskiej kuchni i przy polskim stole” Maria Lemnis, Henryk Vitry. , a znalazłam go na stronie Moje Wypieki tutaj (klik)

Naprawdę warto go upiec…

serdeczności

 

muffinki czekoladowe Nigelli Lawson

Czekoladowe muffinki Nigelli Lawson

Aga Sz. babeczki & muffinki, czekoladowe, PRZEPISY, Strona glowna banner 2 Comments

muffinki czekoladowe Nigelli Lawson

Muffiny z czekoladą. Klasyka. Niezastąpione na deszczowe dni, chandrę i kiermasz w przedszkolu. Kiedy chcemy łatwo, szybko, pysznie i z czekoladą. Każdy z nas ma na coś przepis, z którego korzysta od lat i nie szuka innego, bo ten który ma jest świetny. Poniższy przepis Nigelli Lawson, znany w oryginale jako ,,chcolate chips muffin” jest dla mnie właśie jednym  takich niezawodnych, sprawdzonych przepisów.

Składniki:

Na ok. 12-14 muffinek

(wszystkie składniki powinny być w temperaturze pokojowej)

  • 250 g mąki pszennej
  • 2 łyżeczki proszku do pieczenia
  • ½ łyżeczki sody oczyszczonej
  • 2 łyżki kakao
  • 175 g drobnego cukru
  • 150 g  czekoladowych groszków lub drobno posiekanej czekolady (u mnie pół na pół gorzka z mleczną)
  • 250 ml mleka (najlepiej 3,2%)
  • 90 ml oleju (rzepakowy, słonecznikowy)
  • 1 duże jajko
  • 1 łyżeczka ekstraktu z wanilii

Mąkę, kakao, proszek do pieczenia, sodę, kakao i cukier, kakao i większość (2 garści zostawić), czekolady umieścić w  jednej misce i wymieszać.

W drugiej miseczce umieścić wszystkie mokre składniki, tj. jajko, mleko, olej, ekstrakt wanilii i wymieszać je widelcem/trzepaczką.

Mokre składniki przelać do suchych, i przemieszać do połączenia się składników, tak by nie było widać mąki.

Formę do muffinów wyłożyć papilotkami.

Każdą papilotkę napełnić ciastem do około 3/4 wysokości foremki.

Na górę każdej muffinki powtykać po resztę kawałków czekolady

Piec przez około 20 minut w temperaturze 190 – 200°C (najlepiej grzałka góra-dół)

Wyjąć, wystudzić na kratce.

Dużo dobrej czekolady i samych niezawodnych przepisów tej jesieni Wam życzę…

książki o uczuciach i emocjach dla dzieci

Najpiękniejsze książki dla dzieci o uczuciach

Aga Sz. DZIECI, książek, KSIĄŻKI, książki, RECENZJE, Strona glowna banner 0 Comments

Uczucia i emocje.  Zarówno te dobre, jak i te przykre, towarzyszą nam każdego dnia. Radość, ciekawość, tęsknota, strach, samotność, odwaga, duma czy wstyd spotkają na co dzień zarówno osoby dorosłe jak i przedszkolaków, dlatego tak ważne jest byśmy pomogli naszym podopiecznym emocje poznać, nazywać i oswajać ich z nimi. Im szybciej dzieci zrozumieją, że uczucia są rzeczą naturalną i będą umiały sobie z nimi radzić, tym lepiej. Dla nich i dla nas-rodziców. Książki, które wybrałam mogą w tym temacie bardzo pomóc…

,,W moim sercu” Jo Witek, ilustracje Christine Roussey, wyd. Mamania

Wydawnictwo Mamania to dla mnie zawsze gwarancja piękna, prostoty i przekazu, który trafia prosto w serce. Nie inaczej jest z tą książką. ,,W moim sercu”. Pięknie wydana, środek, grubej okładki stanowi wycięte serce, które wędruje z czytelnikiem aż do końca lektury, zmniejszając tylko swój rozmiar i kolory. Napisana ciekawym nawet dla kilku latka językiem, zabawna, przystępna dla małego czytelnika. Z racji swojej budowy zainteresuje dziecko w każdy wieku, nie mniej skierowana jest dla dzieci młodszych, od 3 roku życia.

,,Uczucia” Janusz Leon Wiśniewski, ilustracje Anna Jamróz, wyd. Tadam

Na wieść o tym, że mój ulubiony pisarz wydał (drugą notabene już, pierwsza nosi tytuł ,,Marcelinka rusza w kosmos”) książkę dla dzieci, na dodatek o uczuciach, wiedziałam, że obowiązkowo pojawić się musi ona w naszej biblioteczce. I cudownie, że tak się stało, okazuje się bowiem, że magister fizyki, doktor informatyki i doktor habilitowany chemii, który tak doskonale zna się na kobiecych emocjach, co udowadnia regularnie w swoich książkach dla dorosłych czytelników, potrafi pięknie i mądrze opowiedzieć o nich także dzieciom.

Duże brawa dla wydawnictwa Tadam za niebanalną oprawę graficzną książki, z całym mnóstwem celowych wycięć, zagięć, okienek.

,,Czy szczęście ma swój kolor i jak smakuje? Dlaczego czekać to nie to samo co tęsknić? Czy z ciekawości może burczeć w mózgu? Jak wielkie oczy może mieć strach i co się stanie, gdy staną się zbyt wielkie? Dlaczego zemsta zawsze jest najgorszym doradcą? Czy można popłakać się z wdzięczności?

Wrażliwy chłopiec w różnych momentach swojego życia przeżywa dwanaście najważniejszych ludzkich emocji. Na swój dziecięcy sposób stara się je opowiedzieć.
I przede wszystkim zrozumieć…

Dziecięce opowieści o tym, co dorośli uważają za dziecinnie proste.”

Bardzo. Bardzo polecam…

„Uczucia, co to takiego?”, książka z serii Dzieci Filozofują, autor Oscar Brenifier, ilustracje Serge Bloch, wyd. Zakamarki

To propozycja dla troszkę starszych dzieci, które jak wiadomo uwielbiają zadawać pytania. I książka ta  skonstruowana jest właśnie na zasadzie dialogu dzieci i dorosłych. Pomaga w rozmowie z dzieckiem, kształtuje analityczny sposób myślenia, poszerza horyzonty. Tom ,,Uczucia” podobnie jak pozostałe z serii, zawiera sześć ważnych pytań, a każde z nich prowadzi do sześciu możliwych odpowiedzi, których mogłoby udzielić dziecko. Każda z odpowiedzi umożliwia z kolei zadanie kilku nowych pytań, które potrafią podważyć wcześniejszą odpowiedź. A wszystko to dotyczy codziennych, przystępnych tematów. Z pomocą książki można podjąć próbę odpowiedzi na pytania tj.

– Skąd wiesz, że rodzice cię kochają?
– Czy jesteś zazdrosny o swoich braci i siostry?
– Dlaczego kłócisz się z tymi, których kochasz?
– Czy dobrze jest być zakochanym?
– Czy lepiej jest być samemu, czy z przyjaciółmi?
– Czy boisz się wypowiadać przed całą klasą?

Polecam książkę szczególnie tym dzieciom które uwielbiają zadawać pytania, drążyć tematy, wykazują skłonności do filozofowania, lubiących rozmawiać, ale i rodzicom, którzy chcieliby by ich dziecko było na rozmowę bardziej otwarte. Ta książka może im w tym bowiem bardzo pomóc.

,,Maja i jej świat. Uczucia” Anna Obiols, ilustracje Joan Subirana, wyd. Adamada

Nie ukrywam, że ta książka, a właściwie seria z której pochodzi, przyciągnęła moją uwagę z racji imienia zawartego w tytule, Maja to bowiem imię mojej najstarszej córki. Wiadomo, że kiedy bohaterka książki jest naszą imienniczką, jakoś tak odruchowo bardziej się z nią identyfikujemy, szczególnie gdy mamy dziesięć lat…

To urocza opowieść o dziewczynce, która wybrała się na wycieczkę. Podczas tej podróży przeżywała różne stany ducha, od ekscytacji, radości, euforii i spokoju, przez zmęczenie, głód aż po strach. Na końcu książki znajdziemy kilka ciekawych ćwiczeń dotyczących nazywania uczuć i emocji, przewodnik dla rodziców, a nawet zbiór sentencji o strachu, zaufaniu, miłości czy szczęściu. Bardzo pozytywna lektura.

,,Uczucia” Libby Walden, ilustracje Richard Jones, wyd. Zielona Sowa

Urocze, subtelne ilustracje i poetycki tekst (brawo dla pani tłumacz) to to co wyróżnia tą książkę. Mały bohater, który za sprawą okienka na każdej stronie,pojawia się zawsze w tym samym miejscu, przeżywa cały wachlarz emocji, opisanych wierszem. Poczytamy w niej więc o odwadze, smutku, złości, radości, zazdrości, samotności, wstydzie, ekscytacji, strachu i spokoju. Piękna i nastrojowa. Najpierw zachwyca okładką, a potem czaruje wnętrzem.

Z serii niedawno ukazało się również ,,Dorastanie” tego samego duetu autor- ilustrator, równie piękna.

,,A królik słuchał” Cori Doerrfeld, wydawnictwo Mamania

Raz jeszcze wydawnictwo Mamania.

Przepiękna, prosta historia o chłopcu, który postanowił zbudować coś z klocków. Pomysł zrealizował, jednak budowlę zburzył niespodziewanie podmuch wiatru. Różne zwierzątka przychodziły do niego z radami, pomysłami co powinien zrobić, lecz dopiero królik, który o nic nie pytał i nie dawał mu złotych rada, a jedynie był przy nim, okazał się tym, który najbardziej mu pomógł. Dopiero przy nim nasz bohater się otworzył, chciał porozmawiać o tym co się wydarzyło, uwolnił całą swoją paletę uczuć i emocji, które nim w środku targały, a finalnie to właśnie z królikiem zdecydował się odbudować zburzoną budowlę.

Książka idealna nawet dla najmłodszych czytelników.

Ciepła, urocza opowieść o empatii, prawdziwej przyjaźni i o tym, że czasem czyjaś obecność znaczy więcej niż słowa. Jedna z tych książek, do których dzieci chcą nieustannie wracać. Przepiękna…

Miłej lektury i niech spotyka Was tylko to co dobre i miłe…

 

Tort bezowy Dacquoise z daktylami i orzechami włoskimi

Aga Sz. bezowe, Boże Narodzenie, ciasta, PRZEPISY, Strona glowna banner, torty 0 Comments

Słodkie bezowe blaty o chrupiąca z wierzchu i miękkim, puszystym wnętrzu, pokryte masa z bitej śmietany, kajmaku i mascarpone. Wszystko to z dodatkiem daktyli i orzechów włoskich.

Jak dotąd bezowe torty najchętniej podawałam z kwaśnymi owocami, tj., wiśnie, maliny czy pestki granatu, niemniej ten przepis intrygował mnie od wielu lat. Możecie znać ten tort z cukierni Sowa. Jeśli nie przesadzimy z wielkością kawałka i podarujemy sobie słodzenie kawy do tego deseru kawy, zapewniam, że będzie idealnie błogo…

Z pewnością wrócę do tego przepisu.

Składniki:

Bezowe blaty:

(składniki w temperaturze pokojowej)

  • 6 dużych białek
  • szczypta soli
  • 300 g drobnego cukru
  • 2 łyżki cukru trzcinowego demerara (najlepiej drobny)
  • 1 łyżeczka octu winnego lub soku z cytryny
  • 8-10 suszonych daktyli (używam miękkich, bez dwutlenku siarki)

Wszystkie składniki powinny być w temperaturze pokojowej.

Dwie blachy do pieczenia wyłożyć papierem do pieczenia, odrysować na nich dwa 23 cm okręgi. Jeśli macie duży piekarnik ( i blachę, na której zmieszczą się bezy obok siebie to wystarczy jedna blacha oczywiście)

Białka ubić w metalowej lub szklanej misie (plastik odpada, serio), ze szczyptą soli, na sztywną pianę.

Stopniowo dosypywać, po łyżce do białka oba rodzaje cukru, cały czas ubijając, aż do uzyskania sztywnej, błyszczącej piany.

Dodać octu winnego lub soku z cytryny i ponownie całość zmiksować.

Daktyle pokroić, dodać do masy i delikatnie całość przemieszać szpatułką.

Masę wyłożyć po równo na odrysowane na papierze okręgi, wyrównać.

Wstawić do nagrzanego do 180ºC piekarnika.

Po 5 minutach zmniejszyć temperaturę do 140ºC i piec przez 90 minut (gdyby rumieniły się za bardzo, zmniejszyć do 130ºC.)

Gotowe bezy powinny być zarumienione, suche i chrupkie z zewnątrz.

Po wyłączeniu piekarnika, uchylić odrobinę jego drzwiczki i zostawić do wystygnięcia na kilka godzin, a najlepiej całą noc.

Składniki kremu:

  • 250 g serka mascarpone, schłodzonego
  • 300 ml śmietany kremówki 30%, schłodzonej
  • 1 łyżka cukru pudru
  • 150 g masy kajmakowej z puszki
  • pół szklanki orzechów włoskich
  • 10 daktyli

Orzechy i daktyle posiekać.

Mascarpone wymieszać z masą kajamkową na gładką, jednolitą masę (uda się ręcznie, ale można użyć miksera i zmiksować składniki na wolnych obrotach)

Śmietanę kremówkę (schłodzoną!) i cukier puder umieścić w misie miksera i ubić na sztywno.

Ubitą śmietanę wmieszać (dodając ją stopniowo) do masy z mascarpone, dodać daktyle i orzechy włoskie i całość delikatnie wymieszać szpatułką.

Na paterze ułożyć jeden z blatów bezowych (jeśli upiekły się ciut różne to jako pierwszy wybierzmy ten szerszy, grubszy).

Posmarować połową  kremu i przykryć drugim blatem bezowym i posmarować drugą częścią kremu.

W oryginalnej wersji pierwszy blat przekładamy całym kremem, a górę posypujemy naturalnym kakao i cukrem pudrem.

Uwagi:

Składniki bezy przed pieczeniem powinny być w temp.pokojowej, a kremu (śmietana, mascarpone i kajmak) z lodówki.

Jeśli pieczemy blaty na dwóch blachach, a więc dwóch różnych wysokościach w piekarniku korzystamy z funkcji termoobiegu, jeśli na jednym poziomie to z funkcji góra- dół.

Blaty najlepiej upiec dzień wcześniej wieczorem i przechowywać je w piekarniku, a nie w lodówce, bo nabiorą wilgoci i zmiękną.

Kremem posmarować bezę najlepiej godzinę przed podaniem i do czasu podania przechowywać w chłodzie/lodówce.

Przepis pochodzi z bloga Moje Wypieki (klik)

Słodkiej jesieni Wam życzę…

Prosta szarlotka bezglutenowa

Aga Sz. ciasta, ciasta z owocami, fit, PRZEPISY 0 Comments

Przyznam, że miałam mały dylemat czy przepis ten opublikować, ponieważ nie ma się co oszukiwać, szarlotka ta nie tak smaczna jak klasyczna szarlotka z mąka pszenną i masłem. Jest jednak zjadliwa, a dla osób nietolerujących glutenu, przyzwyczajonych do ciast na bazie innych mąk może i zbawienna, tak więc koniec końców zdecydowałam, że przepis podam. Synowie autorki przepisu za nią przepadają, więc może mój sceptycyzm nie jest uzasadniony…

Składniki:

(Przepis na blaszkę max. 23x 23 cm)

do odmierzania używam zawsze szklanki o szklanka o pojemności 250 ml

  • 1/2 szklanki mąki kokosowej
  • 1/2 szklanki mąki ryżowej
  • 1/4 szklanki ksylitolu (użyłam cukru kokosowego)
  • 1/2 szklanki wody
  • ziarenka wanilii (użyłam pół łyżeczki ekstraktu waniliowego)
  • szczypta soli
  • 2 łyżeczki nasion chia rozmoczonych w 2 łyżkach wody (przepis zakłada zastępczo 1 jajka przepiórki)
  • 2 łyżki masła klarowanego

wierzch:

  • 5 lub więcej jabłek ( warto dać więcej)
  • solidna garść rodzynek (dodają ciastu słodyczy, jesli chcecie je pominąć, dodajcie do jabłek trochę cukru)
  • solidna garść wiórków kokosowych
  • łyżka mąki ziemniaczanej
  • sok z połowy limonki (opcjonalnie)

Wszystkie składniki spodu ciasta połączyć, zagnieść, owinąć w folię i schować do lodówki. Ciasto będzie miało konsystencję mokrego piasku i takie ma być (na etapie pieczenia sok z jabłek ładnie je sklei).

Jabłka umyć, obrać, pokroić w kostkę i podsmażyć na patelni. Kiedy puszczą sok posypać je mąką ziemniaczaną (jeśli użyty gatunek jabłka nie puszcza soku, dolać troszkę wody) i starannie wymieszać.

Dodać rodzynki  i jeśli jabłka nie są kwaśne dodać sok z limonki.

Foremkę wyłożyć papierem do pieczenia, a następnie wyłożyć na nią ciasto, ugniatając palcami lub zewnętrzną strona łyżki.

Ciasto posypać połową wiórków kokosowych i piec w piekarniku rozgrzanego  do 190 stopni C.   do zarumienienia, ok. 15 min.

Przepis pochodzi z książki Hanki Ciężadło ,,Survival dla alergików” wyd. Mando

Pięknej jesieni Wam życzę, niech pachnie szarlotką…

,,Chwila” Iwona Wiśniewska

Aga Sz. książek, KSIĄŻKI, RECENZJE 1 Comment

Życie. To, które mam. To, w którym otwieram rano oczy i szukam kapci stopami po omacku. W którym popsuł się zlew, odpadła korona z zęba, zachorowała teściowa, nakrzyczała jedna na drugą. To, od którego dużo oczekuję. W którym można wykrzyczeć żal, gdy jest się wściekłym. W którym należy zawsze, bez wyjątku wysłuchać drugiego człowieka. W którym czerwiec pachnie dżemem. W którym trzeba na gwałt wymienić kran w łazience. W którym okruchy, błoto, banan wgnieciony w dywan nie są ani powodem, ani przeszkodą. Życie pełne chwil. Kruchych jak lód. Chwil, które nauczyłam się czytać pomiędzy wierszami naszych intensywnych dni. Właśnie o tym jest ta książka. O tych wszystkich zbędnościach świata współczesnego, które na zdrowy rozum można pominąć i nie zawracać sobie nimi głowy. Ja jednak zawracam sobie głowę nieustannie. Każdą z tych chwil.”

Zacząć powinnam chyba od tego, że dwa lata temu miałam przyjemność, nie znając jeszcze osobiście Iwony, napisać na blogu kilka ciepłych słów o jej pierwszej książce ,,Ona ma siłę” (tutaj)

W tym roku Iwona napisała do mnie by zapytać, czy mogłaby mi wysłać egzemplarz swojej nowej książki ,,Chwila”. Ot tak, taka miła forma podziękowania za poprzedni post zapewne. I tak od słowa do słowa ustaliłyśmy, że książka będzie drukowana w Polsce, a ponieważ ona w Ameryce mieszka, nie będzie mogła niestety zobaczyć jak się drukuje. A być obecnym w drukarni, w dniu kiedy drukuje się książka, zobaczyć ją w niezłożonej jeszcze całości, musi być dla autora rzeczą jak sądziłam niezwykle miłą.  Zaproponowałam więc, że może mogłabym pomóc, zdjęcia w drukarni zrobić czy filmik jej nakręcić jak z druku schodzi,  zawsze to jakaś namiastka tego wydarzenia dla niej. Ucieszyła się bardzo i faktycznie w pewien kwietniowy poranek razem z Julią Rozumek (która drukowała w tym samym czasie książkę swojego wydawnictwa) pojechałyśmy… Zdjęcia możecie zobaczyć u Iwonki (klik)

Kiedy książka się ukazała i Iwona przyleciała do Polski na spotkania autorskie, ja byłam z rodziną na wakacjach i nijak nie dało się tego pogodzić i być choć na jednym z nich. Udało nam się jednak spotkać z Nią w ostatniej chwili, zjeść wspólne śniadanie u Julii, poznać ja trochę bardziej. Drobna kobieta, ciepła ogromnie, serdeczna, otwarta, najnormalniejsza w świecie w dresiku szarym z kubkiem kawy. Taka z która chciałoby się gadać godzinami.

A książka? Podobnie jak poprzednia, to piękny zbiór myśli, opowiadań ubrany w słowa Iwony. Kobiety. Matki. Żony. O chwilach, momentach, które budują nasze życie. O drobiazgach dla których warto żyć. Każda kobieta odnajdzie w tych wpisach cząstkę siebie. Przystanie na moment. Pochyli się nad jej słowami i zachowa z nich coś dla siebie. Na zawsze…

Bardzo, bardzo polecam szczególnie na jesienne wieczory…

Na koniec coś czego nie spodziewałam się w ogóle. Leżąc przed snem w łóżku obok męża, dopijając herbatę z ulubionego kubka i kończąc tą piękną, wartościową książkę dotarłam do podziękowań…

Iwonko dziękuję Ci za zaufanie i raz jeszcze z całego serca gratuluję tej książki.

Nigdy nie przestawaj zapisywać sowich myśli.

A ja już czekam na kolejną książkę…

Kochani, książkę ,,Chwila”a także poprzednią ,,Ona ma siłę” możecie zamówić u Iwony tutaj: (klik),

a jeśli macie w planach zakup książek Julki Rozumek, to także u niej: (klik)

Uściski

ciasto orkiszowe z gruszkami

Orkiszowe ciasto z gruszkami

Aga Sz. ciasta, ciasta z owocami, PRZEPISY, Strona glowna banner 0 Comments

ciasto orkiszowe z gruszkami

To orkiszowe ciasto z gruszkami powstało na bazie przepisu na rustykalne ciasto z jabłkami (klik), które znalazłam kiedyś w książce z włoskimi przepisami, zmieniłam tylko część mąki pszennej na orkiszową, biały cukier na brązowy, a gotowe ciasto posmarowałam galaretka brzoskwiniową, dzięki czemu zyskało brzoskwiniowy posmak i się ładnie się błyszczy.

Lubiane przez dzieci, które w naszym przypadku zarówno chętnie pomagają w jego pieczeniu, co potem je jedzą.

Szybkie i proste w wykonaniu, bez wyszukanych składników, takie z gatunku raz dwa i mamy coś na jesienny podwieczorek.

Składniki:

(szklanka o pojemności 250 ml)

  • 125 g masła
  • 100 g (pół szklanki) brązowego cukru (kokosowy tez będzie super)
  • skórka otarta z 1 cytryny
  • 2 jaja
  • szczypta soli
  • 1 szklanka mąki pszennej zwykłej
  • 2/3 szklanki maki orkiszowej
  • 90 ml ( 1/3 szklanki) mleka
  • 2 łyżeczki proszku do pieczenia
  • 4-5 gruszek
  • 2 łyżki soku z cytryny
  • 2-3 łyżki gładkiego dżemu/galaretki z brzoskwiń/moreli (opcjonalnie)

Masło, cukier i skórkę z cytryny ubić mikserem na kremową masę.

Dodawać po kolei jajka, a następnie dosypać sól i przesianą mąkę z proszkiem do pieczenia.

Całość dokładnie wymieszać (lub zmiksować).

Przełożyć ciasto do wysmarowanej masłem i oprószonej mąką tortownicy o średnicy ok. 25 cm. Nie będzie go dużo, spokojnie, piekąc się urośnie.

Gruszki obrać, przekroić na pół lub ćwiartki, usunąć gniazda nasienne i skropić sokiem z cytryny.

Nożem naciąć na wypukłych stronach owocu kratkę i układać płaską częścią na cieście.

Piec w nagrzanym do 180°C przez około 40 min.

Upieczone ciasto posmarować dżemem i podawać.

Jeśli nie macie dżemu warto oprószyć je cukrem pudrem.

orkiszowe ciasto z gruszkamiciasto orkiszowe z gruszkamiciasto orkiszowe z gruszkami

Smacznego!

Wakacje w ogródku

Aga Sz. DZIECI, gry & zabawy, NASZ DOM, Strona glowna banner 0 Comments

Dziś w ramach fotograficznych wspomnień, garść kadrów, które uchwyciłam latem wokół domu. Jako, że wakacyjny wyjazd przypadł nam już w czerwcu, to większość lipca i sierpnia dzieci spędziły właśnie tu. Niektóre z tych zdjęć mogliście widzieć na moim Instagramie (klik), bo tam zdecydowanie więcej naszej codzienności niż na blogu.

To pierwsze lato, które spędziliśmy wspólnie z naszym przygarnięty ze schroniska Colinem, który każdego dnia coraz bardziej nam ufał i obdarowywał psią miłością, dając poczucie, że dopiero teraz jesteśmy rodziną w komplecie.

W tym roku zasialiśmy po raz pierwszy łąkę kwietną, która przez całe lato cieszyła nas kolejno kwitnącymi kwiatami i zwabiała wszystkie mam wrażenie motyle i pszczoły  z okolicy. Maliny obrodziły w końcu tak bardzo, że aż nie chciało się ich zbierać.  Tego lata także uznaliśmy, że stół i ławki ogrodowe powinny stać pod dębem i że nie chcemy jednak murowanego grilla, a miejsce ogniskowe.

Dla dzieci były to także wakacje pod znakiem przyjaźni, bo mieliśmy kilkoro cudownych gości. Daria przyjechała na kilka dni do Mai i dziewczyny śmigały całymi dniami na rowerach, udając bliźniaczki, bo nawet rowery miały takie same. Mieszkał też u nas troszkę mój chrześniak Tymon, a potem także jego brat Hugo i ich mama, moja przyjaciółka.

Dzieci urzędowały też od świtu do zmroku z prawnukami sąsiadów, a to przybiegały umorusane z cukru pudru, bo jadły u sąsiadki racuchu, a to wpadały jak burza do nas na kompot czy lody. Antek swoją pomysłowością rozbrajał każdego dnia, nieustannie budując swoje bazy, a Małgosia która na koniec sezonu opanowała jazdę na rowerze bez bocznych kółek, nie odstępowała go na krok. Maja dorasta i trochę mniej bawiła się z młodszym rodzeństwem, choć fakt ten nie przeszkadzał im kłócić bez przerwy o wszystko.

Był to także czas dzbanków pełnych kompotu na stole,  ciast z owocami, słodkich przetworów, szaleństw w dmuchanym basenie i palenia ognisk…

I choć nie wszystko udało się tego lata zrealizować, zabrakło czasu na kilka spotkań z przyjaciółmi, na które bardzo liczyłam, a na ogródku nie stanął drewniany domek na rowery, to nie zamieniłabym tego lata na inne…

I szczerze powiem, gdy oglądam te zdjęcia, albo zwyczajnie patrze przez okno, nie potrafię wyobrazić sobie lepszego miejsca,

w którym chciałabym, żeby moje dzieci spędziły dzieciństwo, niż to w którym przyszło nam żyć.

Oby kolejne lato było dla nich ( i dla nas wszystkich kochani) tak samo łaskawe…

Uściski

Kokosowe batoniki z amarantusem

Aga Sz. ciasteczka, czekoladowe, fit, małe słodkości, PRZEPISY, Strona glowna banner 0 Comments

kokosowe batoniki z amarantusem

Błyskawiczne w przygotowaniu, pełne zdrowych składników, intrygująco czekoladowe z wyczuwalna kokosowa nutą. Karob to świetny zamiennik kakao, szczególnie dla alergików i dzieci, ponieważ w odróżnieniu od kakao nie zawiera kofeiny. Bardzo je lubię, jako małe co nie co do kawy…

Składniki:

szklanka o pojemności 250 ml

  • 1 szklanka preparowanego amarantusa
  • 1/2 szklanki oleju kokosowego (najlepiej nierafinowanego, bo tylko ten ma wyczuwalny kokosowy smak)
  • 1/4 szklanki karobu (lub 1/2 szklanki gorzkiego kakao)
  • 3 łyżeczki syropu z agawy, klonowego lub miodu
  • łyżka musu kokosowego (opcjonalnie, jeśli macie i chcecie by smak kokosowy był jeszcze bardziej intensywny)
  • kilka łyżek wiórków kokosowych

Olej podgrzać w rondelku, dodać karob, wymieszać, aż składniki się połączą.

Ściągnąć z ognia dodać syrop,ewentualnie mus kokosowy i wymieszać.

Dosypać preparowany amarantus i dokładnie wymieszać, tak by masa dokładnie go obkleiła.

Całość przełożyć do foremki (u mnie 20 x 20 cm) wyłożonej papierem do pieczenia i zewnętrzną stroną łyżki lub dłońmi dociskając wyłożyć dno.

Całość posypać wiórkami kokosowymi i odstawić do lodówki aż masa stwardnieje (ok. 2 godz.)

Gotowe batoniki pokroić w kwadraty lub prostokąty.

Przechowywać w lodówce.

pozdrawiam kokosowo…

Burgery jaglane ze słonecznikiem, pestkami dyni, marchwią i sezamem

Aga Sz. fit, PRZEPISY, Strona glowna banner, wytrawne 0 Comments

burgery jaglane ze słonecznikiem, pestkami dyni marchwią i sezamem

Jaglane burgery to świetny substytut tradycyjnych kotletów. Smakują na ciepło, ale sprawdzają się także jako przekąska na zimno. Jest z nimi trochę pracy, ale efekt smakowy i ilość dobra  jakie w sobie kryją sprawia, że warto poświęcić czas i je przygotować…

Oczywiście wymienione przyprawy nie są konieczne, jeśli nie jesteście przyzwyczajeni do ich smaku, można je pominąć.

Składniki:

  • 2 szklanki kaszy jaglanej (ugotowanej na sypko)
  • 2 szt. marchwi (lub 1 marchew plus 1 pietruszka)
  • 1 szt. cebuli
  • 2 szt. jabłko
  • 1 szklanka łuskanych pestek słonecznika
  • 1/2 szklanki łuskanych pestek dyni
  • 1/3 szklanki dowolnej skrobi (np. mąka ziemniaczana, kukurydziana)
  • 1 łyżeczka mielonego rzymskiego kminu
  • szczypta mielonych nasion kozieradki (opcjonalnie)
  • 1/2 łyżeczki kurkumy w proszku
  • sól/pieprz (dla smaku)
  •  2/3 ząbki czosnku (dla smaku)
  • masło klarowane/olej kokosowy
  • ziarna jasnego sezamu (lub dowolne drobne płatki, np. z amarantusa)

Pestki dyni i słonecznika delikatnie podpraż na suchej patelni.

Połowę pestek słonecznika i pestki dyni zmiksuj (drobno, ale nie koniecznie aż na mąkę).

Cebule obierz, posiekaj i podduś na niewielkiej ilości oleju.

Marchew zetrzyj na tarce i dodaj do cebuli, podsmaż by były półmiękkie.

Obierz jabłka i zetrzyj na drobnej tarce (albo zmiksuj na papkę pozbywając wcześniej gniazda nasiennego).

Do miski przełóż dwie szklanki ugotowanej na sypko kaszy jaglanej, dodaj cebulę z marchwią, zmielone pestki dyni i słonecznika, starte jabłka, 3 łyżki oleju oraz skrobię i bardzo dokładnie wymieszaj.

Za pomocą blendera część masy (ok. 1/5) zmiksuj na papkę (kotlety będą dzięki temu bardziej zwarte).

Dodaj zmiksowaną część ponownie do masy, dodaj zmiażdżony czosnek, resztę ziaren słonecznika oraz sól i pieprz do smaku. Całość wymieszaj.

Z masy formuj kotlety, kolejno obtaczaj je w sezamie i przekładaj na blachę do pieczenia wyłożoną papierem do pieczenia. Dobrze od czasu do czasu zwilżyć dłonie wodą, masa mniej się wtedy do nich klei.

Piec w rozgrzanym do 160 stopni C. godzinę (lub trochę krócej jeśli nie chcesz by były wypieczone). W połowie pieczenia odwrócić je na druga stronę.

burgery jaglane ze słonecznikiem pestkami dynii marchwią i sezamem

Przepis pochodzi z książki Iwony Zasuwa ,,Smakoterapia”, bardzo polecam szczególnie osobom, którym nie po drodze w życiu z glutenem, nabiałem i cukrem, ale oczywiście nie tylko tym, a wszystkim dla których ważne jest by jeść zdrowo…

Smacznego i na zdrowie!