Limonkowo-maślane ciasteczka lamy

Aga Sz. ciasteczka, PRZEPISY, Strona glowna banner 0 Comments

Małe, urocze, maślane ciasteczka z nutą limonki, które z pewnością ucieszą każdego fana lam. Idealnie sprawdzą się na ,,lama party”. Wersja ambitna zakładałaby zapewne użycie trzech, czy czterech kolorów lukru, ale zapewniam, że dzieci ucieszy nawet taka wersja jak moja. Nieidealne, nierówna, taka wiecie od zapracowanej mamy.

Ciasteczka można spokojnie upiec kilka dni wcześniej i przechowywać w szczelnym pojemniku, co przy natłoku pracy przed imprezą, jest zbawienne…

Składniki:

  • 170 g miękkiego masła
  • 170 g drobnego cukru
  • 2 duże jajka
  • skórka z 1 limonki (ekologicznej lub sparzonej i umytej)
  • 400 g lub więcej mąki pszennej
  • 1 łyżeczka proszku do pieczenia
  • ½ łyżeczki soli

Utrzeć masło z cukrem na puszystą masę, dodać jajka i skórę z limonki, wymieszać.

W drugiej misce wymieszać mąkę z proszkiem do pieczenia i solą.

Wsypać suche składniki do maślano- jajecznej masy, łącząc wszystkie składniki, delikatnym lecz pewnym ruchem. Jeśli ciasto będzie zbyt lepkie by je rozwałkować, dosypać trochę mąki, ale pamiętając, że jeśli przedobrzymy, będzie twarde.

Ciasto podzielić na dwie części, z każdej uformować dysk, owinąć folią spożywczą i włożyć do lodówki na min. godzinę.

Po tym czasie wyjąc pierwszą część ciasta, posypać delikatnie mąką (ja obtaczam zawsze wałek mąką zamiast ciasta) rozwałkować ją na grubość ok. pół cm. (delikatnie posypanej mąką) stolnicy.

Wycinać za pomocą w foremek do ciasteczek (które każdorazowo dobrze jest zanurzyć w mące) i układać je w odstępach na wyłożonej papierem do pieczenia blaszce.

Piec w 175ºC przez 8- 12 min. w zależności wielkości ciasteczek ( , do momentu aż delikatnie zezłocą się na brzegach. Po upieczeniu przełożyć na metalową kratkę do całkowitego ostygnięcia, a następnie ozdabiać lukrem .

ciasteczka lamy , lama cookies

Do zabarwienia lukru, który nałożyłam korzystając z tylek Wilton o nr. 1 i 2, użyłam barwników w pudrze Scrap cooking (see blue, oraz blush pink zmieszany z pastel yellow), a także czarnego, jadalnego pisaka tej samej marki.

Słodkie pozdrowienia

Babeczki kaktusy

Aga Sz. babeczki & muffinki, PRZEPISY, Strona glowna banner 4 Comments

babeczki kaktusy, cactus cupcake

Babeczki wyglądające ( mam przynajmniej taką nadzieję) jak kaktusy powstały na potrzeby słodkiego stołu na imprezę w stylu ,,lama party”. Zdaje sobie sprawę, iż prawdopodobnie wyglądają na pracochłonne i trudne do wykonania, spieszę więc zdementować obie te rzeczy. Jeśli tylko mamy odpowiedni krem i końcówki, ozdabianie nie zajmie Wam więcej niż pół godziny. Serio. Nie potrzebny jest też talent manualny (przynajmniej ja takiego za grosz nie posiadam…). To co pieczemy?

Składniki babeczek:

Na 10-12 szt. babeczek

  • 125 g mąki pszennej (najlepiej tortowej)
  • 110 g cukru (najlepiej drobnego)
  • 125 g miękkiego masła
  • łyżeczka proszku do pieczenia
  • łyżeczka (lub więcej) startej skórki limonki (ekologicznej lub sparzonej i umytej)
  • łyżka soku z limonki

W misie miksera umieścić mąkę, proszek do pieczenia i sól, wymieszać.

Dodać resztę składników (oprócz soku)  i zmiksować.

Dodać sok z limonki i ponownie zmiksować, aż do uzyskania gładkiego ciasta.

Ciasto przełożyć do foremek. Miękkie papilotki umieścić w formie do muffinek, sztywne wystarczy poustawiać na blaszce do pieczenia.

Może się wydawać, że ciasta jest za mało, ale ono urośnie i taka ilość jest dobra.

Piec w temp. 180 st. C przez ok. 20 min.

Krem maślano-limonkowy:

Kremu będzie trochę za dużo, ja wolę mieć, dla komfortu pracy więcej

  • 200 g miękkiego masła
  • 1,5 szklanki cukru pudru
  • 1-2 łyżki soku z limonki
  • zielony barwnik spożywczy
  • żywe, lub cukrowe kwiatuszki do ozdoby

Masło (w temperaturze pokojowej, to bardzo ważne!) i cukier puder miksować na wysokich obrotach przez kilka minut, aż krem będzie biały i puszysty.

Dodać sok z limonki i całość ponownie zmiksować.

Dodawać stopniowo barwnik, aż do uzyskania pożądanego koloru. Jeśli nie używacie barwnika naturalnego, to myślę, ze nie ma co przesadzać z intensywnością zieleni.

Krem powinien być gładki i nie za gęsty. Gdyby był za gęsty dodać odrobinę mleka lub soku z limonki , jeśli wydawać się będzie zbyt rzadki, schłodzić przez kwadrans w lodówce.

Gotowy krem przełożyć do woreczka zakończonego metalową końcówką. Rodzaj użytej tylki jest tu oczywiście kluczowy. Aby uzyskać kaktusa jak na pierwszym zdjęciu, który stoi obok patery, potrzebna będzie tylka typu otwarta gwiazdka (np Wilton nr. 16). Tworzymy wówczas kilkucentymetrowe pociągnięcia od środka na zewnątrz, wyciskając kolejne ,,liście” coraz wyżej.

Pozostałe kaktusy powstały poprzez wyciśnięcie kremu przez dużą tylkę z okrągłym otworem zakończonym drobnymi ząbkami (np. Wilton nr.195). Jeśli krem będziemy wyciskać dłużej w jednym miejscy kaktus będzie przypominał kulę, jeśli wyciskając wykonamy ruch do góry, będzie bardziej pociągły, wyższy.

Kolce na kaktusie, wykonałam lukrem, który został mi z ciasteczek. Do ich nałożenia przyda się z kolei tylka nr.2 . Najlepiej nakładać je na schłodzone wcześniej babeczki.

Kwiatki, którymi ozdobiłam babeczki pochodzą z ogrodowego krzewu, ale można je pominąć, użyć kupionych cukrowych lub zachować część kremu bez barwnika i drobną tylką (ta 16 będzie ok.) coś samemu stworzyć

Zachęcam do eksperymentowania. U mnie sprawdziły się te dwie tylki, ale może wy odkryjecie inne. Koniecznie dajcie wówczas znać w komentarzu.

babeczki kaktusy

Miłej zabawy przy ozdabianiu…



lama party, urodziny z motywem przewodnim lama

Lama party (przyjęcie urodzinowe z motywem lamy)

Aga Sz. DZIECI, gry & zabawy, NASZ DOM, przyjęcia, Strona glowna banner 0 Comments

lama party, urodziny z motywem przewodnim lama

Jako motyw przewodni swoich jedenastych urodzin Maja wymarzyła sobię lamę. Zwierzątko chyba na topie, bo gdy się na tematowi przyjrzałam, to okazało się, że mnóstwo jej wszędzie, od bluzek, przez piórniki, po mydło w płynie.

Ustaliłyśmy wygląd tortu, kolorystykę przyjęcia i mama zabrała się do pracy…

Na słodkim stole znalazł się tort lama, limonkowe babeczki kaktusy, maślane ciasteczka lamy, woda z cytryna i limonką, kolorowe pianki marshmallow, pudrowe cukierki, waflowe rurki., lody ,,kaktusy” itp.

Przepis na limonkowe babeczki kaktusy

Przepis na limonkowo- maślane ciasteczka lamy

Talerzyki, serwetki, kubeczki, girlanda z lamami, papilotki na babeczki i balony : Partymika

Kiedyś robiąc zamówienie w Partymika sama dobierałam każdy kolor balonu, każdy wzór na papierowej rurce i talerzyku, chciałam mieć kontrolę nad każdym szczegółem. Teraz, po kilku wspólnych imprezach organizowanych z Moniką, rzucam jej po prostu temat ,,Lama party, 8 osób, kolorowo, ale subtelnie, możliwie bez ciemnego różu” , a ona podsyła mi propozycje, które są trafione w punkt. Patrzcie te małe balony-cyferki, gdyby nie Monika, ja bym na nie nie wpadła. Mało tego, ja przeoczyłam w sklepie ten wielki, foliowy balon z lamą, który sprawił Mai najwięcej radości, także naprawdę warto, przed złożeniem zamówienia zapytać Monikę o jej pomysły.

Maja była pod takim wrażeniem tortu na urodzinach jednorożcowych młodszej siostry, że aby było sprawiedliwie, jej tortem również zajęła się cukiernia Blikle . Słodka lama skrywała w sobie kakaowy biszkopt przełożony dwoma rodzajami lekkich kremów: śmietankowo-jogurtowym i truskawkowym. Bardzo nam smakował, ładnie się kroił no i wystarczyło go na cały weekend imprezowania, a nawet (ku mej radości) do poniedziałkowej kawy…

Tort zamówić można przez stronę Torty.pl i odebrać w kilku większych miastach w Polsce.

Lampki cottonaballs i tiulowe pompony jak to dobrze, że dawno temu zamówiłam po kilka kolorów różnych kulek i pomponów, przydają się teraz na prawie każdej imprezie.

Książka,,11 zanim 12″ Lisy Greenwald, podobno idealna na 11 urodziny. Maja przeczytała już pół i uznała, że mam ją tu koniecznie pokazać, co zatem czynię…(klik)

Lanczówka lama Skip Hop na drugie śniadanie, wycieczkę albo do przechowywania drobiazgów w pokoju. Pięknie wykonana i urocza. Termoizolowane wnętrze (można wrzucić wkład chłodzący i dowieść bez szwanku do domu lody z Lidla…) i mała kieszonka na drobiazgi w środku. Mamy ich kilka i bardzo lubimy.

Tatuaż Meri Meri jako dowód na to, że detale są ważne…

Piórnik i zeszyt znajdziecie w sklepach Tedi

Termos Skip Hop lama jak widać przydaje się nie tylko po to, aby zachować ciepło, zupki, makaronu czy owsianki w szkole i w podróży…

Słodkie pozdrowienia, do zobaczenia na kolejnej imprezie 😉


MOKOSH COSMETICS

Mokosh cosmetics

Aga Sz. kosmetyki, RECENZJE, Strona glowna banner 0 Comments

Mokosz to starosłowiańska bogini ziemi, wilgoci, urodzaju i płodności, która w pradawnych wierzeniach opiekowała się plonami i kobietami. MOKOSH właśnie od jej imienia zaczerpną nazwę tworząc naturalne kosmetyki, o których (z dużą przyjemnością) dziś opowiem…
Zacznę może od rozwiania wątpliwości, czy blogerka kulinarna może mieć wiedzę o kosmetykach. Spieszę więc donieść, że podczas studiów, pracowałam w jednej z tych ekskluzywnych drogerii w centrach handlowych. Tej z białym napisem na czarnym tle. Miałam dostęp, a w wręcz pracowniczy obowiązek być na bieżąco ze składami kremów, ich działaniem. Mnóstwo z nich przetestowałam. Odbyłam wiele szkoleń. Znamy (ja i moja skóra) kremy za 300, ale i za 2000 zł, a branża kosmetyczna nie jest mi obca. Obroniłam także prace magisterską, która dotyczyła promocji sprzedaży kosmetyków, zatem naprawdę co nie co w temacie kosmetyków wiem.
MOKOSH znam od dawna i cenię za całokształt. Nie tylko za świetne, skuteczne kosmetyki, piękne opakowania i to, ze po odpakowaniu paczki w pokoju pachnie przez dwa dni niebiańsko olejkami, ale też za to, że marka nie idzie na skróty, nie szuka tanich zamienników, dba o skład kosmetyków i szanuję naturę.
Historia powstania marki jest taka: pewnego dnia, dwie Anie (Anna Didiuk- kosmetolog i jej bratowa Anna Rutkowska-Didiuk, która miała dość pracy w korporacji), doszły do wniosku, że na rynku polskim brakuje dobrej jakości kosmetyków naturalnych i postanowiły to zmienić. Dziś, kiedy odbierają najbardziej prestiżowe nagrody i są polecane w np. brytyjskim Voque można śmiało powiedzieć, że ich konsekwencja, determinacja i ciężka praca została nagrodzona.
Producent kosmetyków naturalnych korzysta ze wszystkiego co daje nam natura. W kosmetyki MOKOSH nie znajdziecie szkodliwych substancji, SLS-ów, PEG-ów, parabenów, pochodnych ropy naftowej, tj. wazelina, parafina, czy silikony. Marka, co dla mnie ma duże znaczenie, dba także o środowisko. Kosmetyki pakowane są w bezpieczne opakowania ( słoiki są szklane, opakowania tekturowe), można je zatem poddawać recyklingowi. Żaden z kosmetyków MOKOSH, podobnie zresztą jak surowce użyte do ich wytworzenia, nie są testowane na zwierzętach. Większość produktów marki to kosmetyki wegańskie z certyfikatem „V” nadawanym przez fundację Viva.

Pora na mój ranking pięciu ulubieńców marki MOKOSH:

Wygładzający krem do twarzy Figa

Krem to podstawowy kosmetyk na półce w łazience, więc od niego zacznę. Produkt ten o bardzo subtelnym, nienarzucającym się zapachu figi, jeśli chodzi o działanie jest takim uniwersalnym żołnierzem. Jego skład to naturalne oleje i ekstrakty, dzięki, którym nasza skóra jest nawilżona, zregenerowana i odżywiona. Lekka konsystencja, łatwo się rozprowadza, w mojej ocenie skóra po jego zastosowaniu jest gładsza i ,,wyciszona”. Zawiera olej z baobabu, który działa przeciwzapalnie i regenerująco, olej arganowy o działaniu nawilżającym i odmładzającym oraz olej jojoba, który zmiękcza skórę i dba o odbudowę jej płaszcza hydrolipidowego. Naturalne ekstrakty z figi, lnu, bawełny plus kompleks AQUAXYL™ z naturalnym ksylitolem nawilżają, rozświetlają i odżywia skórę, chroniąc ją przed wolnymi rodnikami. Warto dodać, że krem jest kosmetykiem wegańskim. Bardzo przyjemny, naturalny krem na co dzień.

Brązujący balsam do ciała i twarzy Pomarańcza z cynamonem

Balsam ten to jeden z hitowych produktów marki. Obsypany nagrodami, uwielbiany przez użytkowniczki marki MOKOSH, mnie również zauroczył. Oprócz swojego podstawowego działania, jakim jest nadanie skórze opalenizny, bez konieczności eksploatacji na promienie słoneczne, działa również pielęgnacyjne i jak wszystkie produkty do ciała polskiego producenta bajecznie pachnie… Zapach cynamonu jest subtelny, ciepły aromat słodkich cytrusów jest tu zdecydowanie bardziej dominujący. Piękny! Balsam stosować można na twarz i na całe ciało (szczególnie, że słoiczek jest spory, ma aż 180 ml.) Nie bójcie się, w niczym nie przypomina klasycznego, napchanego chemią samoopalacza.
Olejki z baobabu, słonecznika i marchewki oraz innowacyjny składnik pochodzenia naturalnego „MelanoBronze” z ekstraktu niepokalanka pospolitego, który zwiększa naturalną pigmentację skóry poprzez stymulację produkcji melaniny w melanocytach to główne składniki tego balsamu. Efekt opalenizny widoczny jest według ulotki po kilku godzinach, nie mniej ja mam wrażenie widzę go zaraz po użyciu…

mokosc balsam brązujący z pomarańcza i cynamonem

Olej z pestek malin

olej z pestemk malin

Kto choć trochę interesuje się kosmetykami naturalnymi wie, że to jeden z najbardziej uniwersalnych kosmetyków naturalnych. Tłoczony na zimno, pełen bogatych, nienasyconych kwasów tłuszczowych nawilża, odżywia i uelastycznia skórę. Jako silnym antyoksydant chroni skórę przed fotostarzeniem i co ciekawe, jest wysokim, naturalnym filtrem przeciwsłonecznym! Przyspiesza także regenerację i gojenie skóry, uszczelnia barierę lipidową, pomaga więc przy problemie z atopią. Olej wzmacnia także włosy i paznokcie.

Hipoalergiczny olej jojoba dla dzieci i niemowląt

mokosh olejek jojoba

Cała trójka moich dzieci boryka się od urodzenia z atopowym zapaleniem skóry i bardzo pilnuję tego czym się myją i smarują. W ofercie MOKOSH są dwa hipoalergiczne olejki dla dzieci od pierwszego dnia życia jojoba i arganowy. Jojoba ma działanie odżywcze, nie tylko nawilżające, więc to on jako pierwszy trafił o naszej łazienki, a olej arganowy, w wersji miniaturowej pojedzie z nami na wakacje.
Jeśli jesteście rodzicami i nie zagłębiliście jeszcze tematu oliwek dla dzieci oferowanych przez rynek drogeryjny, zróbcie to jak najszybciej. Smutny fakt jest taki, że zdecydowana większość powszechnie dostępnych, drogeryjnych kosmetyków, zawiera w swoim składzie pochodną ropy naftowej! I nawet jeśli produkt posiada znaczek z pozytywną opinią znanego instytutu, to wiedzieć musicie, że nie wynika to wcale z tego, że producent ma tak doskonały kosmetyk (czy, co jeszcze bardziej przerażające produkt spożywczy), a z tego, że dany producent za to zapłacił. Olejek z jojoby to 100% naturalny produkt, który powinien też zainteresować przyszłe mamy, ponieważ przy codziennych masażach okrężnymi ruchami jest niezastąpiony w walce z rozstępami

Krem pod oczy z Zieloną herbata

Produkt występuje w dwóch pojemnościach 15 ml i 30 ml i oprócz wyciągu z zielonej herbaty zawiera także algi, kofeinę i kilka olejków. Jego działanie skupia się na likwidacji cieni i opuchnięć, ale działania również pielęgnacyjnie i przeciwstarzeniowo. Posiada lekką, przyjemną w użyciu formułę.

Specjalistyczny balsam antycellulitowy MOKOSH icon Wanilia z Tymiankiem

To moja prywatna ,,mokoshowa” miłość. Kupując kosmetyk nieco droższy, mamy często, co potwierdzają psycholodzy, tzw. dysonans pozakupowy, czy uczucie obawy, niepewności czy dany zakup był dobrym pomysłem, słuszną inwestycja. Pragnę Was z tego miejsca zapewnić, że jak tylko odkręcicie słoiczek z tym balsamem zjawisko dysonansu zniknie w ułamku sekundy. Ja przez długi czas byłam w głębokim szoku/euforii po jego użyciu. Piękny, naturalny, apetyczny zapach, idealna konsystencja, lekkiego kremu no i ten design słoiczka. Magia przez duże M. Balsam ten sprawdził się u mnie bardzo dobrze. Jest wydajny. Skład, który oprócz walki z problemem cellulitu, poprawieniem jędrności, dba także o zdrowie nóg, poprawiając ich krążenie…Dla mnie hit!

Balsam można kupić oddzielnie, choć ja polecam zestaw ze szczotką (w komplecie kosztują mniej niż te da produkty osobno). Szczotkę (wykonana jest z włókna agawy i drewna bukowego, w mojej cenie niezniszczalna) używam już od roku, mam taki wieczorny rytuał, po kąpieli/prysznicu masuję ją na sucho nogi, szczególnie obszar ud i biodra, co poprawia ukrwienie i efekt jest na prawdę. Można jej używać także na mokro (jest wówczas delikatniejsza). Rzecz warta uwagi, skuteczna i mam wrażenie wieczna, niezniszczalna. Naprawdę można tą szczotkę pokochać. A jeśli szczęśliwie problemu cellulitu nie macie, to produkt występuje także (i pachnie dokładnie tak samo) w postaci balsamu do ciała.

Zestawy podróżnicze: występują w kilku wariantach zarówno do pielęgnacji twarzy jak i ciała

Ponieważ okres wakacji, urlopów przed nami, wspomnę też o zestawach MOKOSH. Ja zamówiłam swój trochę, by mieć miniaturową wersje swoich ulubieńców w podróży, a trochę, czego nie ukrywam z powodu cichego zachwytu nad prostą, lnianą kosmetyczką, którą zestawy posiadają… Taka opcja podróżna jest też dobrym sposobem, by poznać te kosmetyki, bez konieczności kupowania od razu pełnowymiarowych i co za tym idzie droższych produktów (po które nie mniej, uwierzcie i tak wrócicie…).

Usłyszałam ostatnio pewne zdaniem zdanie, dotyczące kosmetyków i brzmiało ono mniej więcej ,,Smarować się możemy się tym, co ewentualnie moglibyśmy zjeść”. Myślę, że jest to dobry drogowskaz na drodze do zdrowej, naturalnej pielęgnacji.

A markę MOKOSH z ręką na sercu polecam…


chlebek bananowy sophie dahl banana bread

Chlebek bananowy Sophie Dahl (orkiszowy)

Aga Sz. ciasta, ciasta z owocami, PRZEPISY, Strona glowna banner 0 Comments

chlebek bananowy Sophie Dahl (orkiszowy)

Przepis na ten prosty, aromatyczny chlebek z bananami pochodzi z książki Sophie Dahl ,, Apetyczna panna Dahl”, która notabene pełna jest takich kojących, sielskich przepisów

Mimo, iż ciasto to nie zawiera dodatków popularnych w bananowych chlebkach, tj. jak orzechy, czy gorzka czekolada, jest w tej swe prostocie absolutnie wspaniały. W ostatnim czasie, to mój ulubiony sposób na utylizację miękkich, ciemniejących bananów. Mąka orkiszowa, ma oczywiście trochę inny posmak niż zwykła pszenna, ale w towarzystwie bananów, różnica ta nie będzie przeszkadzała nawet tradycjonalistom.

Idealny na drugie śniadanie, piknik, wycieczkę rowerową czy długie, zimowe popołudnie pod kocem…

Foremka: keksówka 20 cm

Temp. pieczenia: 180°C grzałka góra- dół lub 160°C termoobieg

Składniki:

  • 75 g miękkiego masła
  • 4 dojrzałe banany
  • 200 g (szklanka) cukru trzcinowego (użyłam 3/4 szklanki)
  • 1 duże, rozkłócone jajko
  • 1 łyżeczka ekstraktu waniliowego (opcjonalnie)
  • 170 g mąki orkiszowej (albo zwykłej pszennej)
  • 1 łyżeczka sody oczyszczonej
  • szczypta soli

Banany przełożyć do większej miseczki i rozgnieść. Zmiksować je z masłem, cukrem, jajkiem i ekstraktem waniliowym.

Dodać sodę i sól, a na końcu ostrożnie wmieszać mąkę.

Foremkę wyłożyć papierem do pieczenia lub wysmarować masłem, przełożyć do niej ciasto i piec przez godzinę w temp. 180°C (lub 160°C w termoobiegu)

Po upieczeniu teoretycznie należałoby odstawić je do ostygnięcia, choć nie łudziłabym się, że to się uda…

Smacznego!

sernik z solonym karmelem na czekoladowym spodzie

Sernik z solonym karmelem na czekoladowym spodzie

Aga Sz. Boże Narodzenie, PRZEPISY, serniki, Strona glowna banner, Wielkanoc 0 Comments

Sernik, który gościł u nas podczas tegorocznej Wielkanocy (choć równie dobry będzie na wszelkie inne okazje). Oryginalny, wykwintny, przełamujący sernikową nudę. Kremowy sernik z nutą wanilii, na intensywnie czekoladowym spodzie polany obficie gęstym, słodkim, lepkim karmelem przełamanym solą. Jest coś błogiego i niebanalnego w połączeniu smaku słodkiego ze słonym, co uszczęśliwia nasze kubki smakowe. Przygotujcie go koniecznie!

Spód:

  • 150 g ciasteczek kakaowych
  • 60 g masła
  • 60 g gorzkiej czekolady

Masło i czekoladę rozpuścić w kąpieli wodnej (lub tradycyjnie w rondelku na małym gazie).

Ciasteczka zmiksować w malakserze lub umieścić w foliowym woreczku i uderzając tłuczkiem, rozdrobnić je na pył.

Przelać płynną czekoladę z masłem do okruchów ciasteczek i dobrze całość wymieszać.

Spód tortownicy o średnicy ok. 25 cm wyłożyć papierem do pieczenia, boki wysmarować masłem. Przełożyć do niej powstałą masę i wylepić nią spód ugniatając. Odstawić do lodówki na czas przygotowania masy serowej.

Masa serowa:

(składniki powinny być w temperaturze pokojowej)

  • 1 kg białego, tłustego, mielonego sera (twarogowo- sernikowego)
  • 200 g cukru (najlepiej drobnego)
  • 5 dużych jajek (lub 6 mniejszych)
  • 3 łyżki mąki ziemniaczanej (lub skrobi kukurydzianej)
  • 3 łyżki mleka
  • łyżeczka ekstraktu waniliowego

Ser miksować przez kilka minut na (wolnych obrotach!) z cukrem, mąką i ekstraktem waniliowym.

Stopniowo dodawać po jednym jajku, miksując przed dodaniem kolejnego.

Dodać mleko i miksować jeszcze krótką chwilę.

Przelać masę serową na przygotowany wcześniej spód.

Piec w piekarniku nagrzanym do 180 przez 15 min., po tym czasie zmniejszyć temperaturę do 130°C i piec jeszcze 1,5 godziny (albo dłużej, sernik musi być ścięty).

Upieczony sernik zostawić w piekarniku aż do ostygnięcia (może być na cała noc).

Takie pieczenie zagwarantuje nam, że sernik nie opadnie i nie popęka.

Solony karmel:

(najlepiej przygotować go w dniu w którym będziemy polewać sernik, a już koniecznie polać nim sernik przed podaniem, w przeciwnym razie ciasto go wpije i warstwa solonego karmelu nie będzie widoczna)

Z poniższych składników otrzymamy dzbanuszek na mleko karmelu, wykonanie go z połowy składników również wystarczy a cienkie pokrycie ciasta, nie mniej uwierzcie dzieci i wy sami będziecie sobie wdzięczni, że zrobiliście z poniższych ilości..

  • 100 g cukru
  • 50 g masła
  • 100 ml śmietany kremówki (30-36% tłuszczu)
  • dwie szczypty soli (najlepiej gruboziarnistej z młynka)

Na czystą, sucha patelnie wsypać cukier i podgrzewać go na małym ogniu bez mieszania. Cukier musi się rozpuścić i zbrązowieć (ale nie spalić!)

Do rozpuszczonego cukru dodać masło i mieszać, do uzyskania gładkiej konsystencji. Dodać śmietanę i intensywnie mieszać, aż masa będzie gładka i jednolita. (nie mniej moim zdaniem pojedyncze chrupiące karmelowe grudni, to też nic złego). Posolić, przemieszać i przelać do dzbanuszka.

Polać sernik tuż przed podaniem.

Słodko-słonych uniesień Wam życzę…

książki na wiosnę dla przedszkolaka

Książki na wiosnę dla przedszkolaka

Aga Sz. DZIECI, książek, KSIĄŻKI, książki, RECENZJE, Strona glowna banner 0 Comments

książki na wiosnę dla przedszkolaka

W oczekiwaniu na wiosnę, która zdecyduje się w końcu obdarować nas ciepłymi promykami słońca i uszczęśliwić zielenią na gałązkach drzew, przejrzałam biblioteczkę Małgosi, by przedstawić nasze ulubione książki, idealne do czytania o tej porze roku…

,,Wiosna na ulicy Czereśniowej” wyd. Dwie Siotry, Rotraut Susanne Berner (KLIK)

To pierwsza z serii książek o mieszkańcach ulicy Czereśniowej, której chyba nie trzeba specjalnie przedstawiać, większość rodziców przedszkolaków zapewne je zna. Książka dużego formatu, z twardymi kartkami, ślicznie ilustrowana, ale bez tekstu. Cały jej urok polega na tym, by wraz z dzieckiem szukać na jej stronach wybranych mieszkańców (przedstawionych jednym zdaniem z tyłu książki). Można śledzić jak wygląda ich dzień, samemu, w dowolny sposób opowiadać ich historię. Książka trenuje spostrzegawczość, pobudza wyobraźnię, pokazuje zjawiska przyrody i zwyczaje związane z daną porą roku. Niekwestionowany hit i gwarancja wielu spędzonych z nią godzin.

,,Wiosna Toli” wyd. Zielona Sowa, Anna Włodarkiewicz, ilustracje Ola Krzanowska (KLIK)

Jedna z czterech książeczek z serii o Toli, to pełne ciepła opowiadania o dziewczynce, która niecierpliwie czeka na wiosnę. Towarzyszymy małej bohaterce, gdy pomaga pani w sklepie z warzywami, podczas jej wycieczki rowerowej z tatą, gdy pracuje z dziadkami w ogródku, a nawet świętujemy z nią jej czwarte urodziny. Sporo czytania, ładne ilustracje, przystępny dla małego czytelnika język.

,,Jabłonka Eli” wyd. Zakamarki, Catarina Kruusval (KLIK)

Książka bardzo lubiana przez moje młodsze dzieci. Opowiada o codzienności Eli i jej kolegi Olka, która w dużej mierze toczy się w ogródku dziewczynki, w cieniu starej jabłoni, która zmienia się wraz z porami roku, nieustannie dostarczając mieszkańcom dobrych rzeczy: cienia, schronienia, owoców i dobrej zabawy. Niestety pewnego dnia drzewko łamie się pod naporem wichury… Pod ciepłą opowieścią o drzewie kryje się przesłanie o życiowych wartościach i stracie. Książka uświadamia małemu czytelnikowi, że spotykają nas w życiu czasem rzeczy przykre, z którymi trudno nam się pogodzić. Traktuje o sile rodziny i wartości przyrody w życiu dziecka. Uczy dzielenia się i napawa nadzieją, że nawet smutne wydarzenia mogą mieć swój dobry koniec. Warto ją mieć w biblioteczce.

,,Wiosna w Bullerbyn” wyd. Zakamarki, Astrid Lindgren, ilustracja Ilon Wikland (KLIK)

Opowiadanie to można nabyć jako oddzielną książkę, my posiadamy je jako jedno z trzech w wersji ,,Bullerbyn. Trzy opowiadania”, które widzicie na zdjęciu powyżej (i które również serdecznie polecam). Książka, opowiada o wiośnie w Bullerbyn. Dowiadujemy się z niej jak Lisa, Lasse, Bosse, Olle, Britta i Anna spędzają tę porę roku na swojej wsi. W co się bawią, kim opiekują, jakie spotykają ich przygody i kłopoty. Piękny, sielski obraz dzieciństwa na wsi, kontaktu z naturą i dziecięcej przyjaźni. Książka odpowiednia dla dzieci w sporym przedziale wiekowym (u nas to 5 do 11 lat).

,,Śpij króliczku”, wyd. Dwie Siostry, autor Jörg Mühle (KLIK)

Jedna z kilku książeczek z serii, prosta w przekazie, z twardymi stronami, idealna do czytania przed snem. Na kolejnych stronach mały czytelnik pomaga króliczkowi położyć się do snu. Klaszcze w ręce, by przebrać go w piżamkę, drapie go za uszkiem, głaszcze po plecach, przykrywa, daje całusa, a nawet gasi światło. Z obserwacji wiem, że dzieci uwielbiają książeczki wymagające ich zaangażowania. Sto razy fajniejsza sprawa niż gra na tablecie (która zresztą w mojej ocenie wieczorami powinna być prawnie zabroniona). Świetna już od pierwszego roku życia.

,,Lotta. Trzy opowiadania” wyd. Zakamarki, Astrid Lindgren, ilustracje Ilon Wikland (KLIK)

Moja córeczka Małgosia podobnie jak główna bohaterka opowiadań Lotta ma pięć lat, jest posiadaczka dwójki rodzeństwa i czerwonego rowerka i pewnie dlatego utożsamia się z nią i bardzo ją lubi. Aż dwa z trzech opowiadań z tej książki jest tematycznie związana z wiosną i Wielkanocą. Jeśli znacie i lubicie książkę ,,Peter i Lena”, cenicie poczucie humoru Astrid Lindgren, albo po prostu gustujecie w rezolutnych, charyzmatycznych bohaterach, to z pewnością, opowiadania o małej Lottcie przypadną Wam do gustu.

,,Króliczek Piotruś i inne historyjki” wyd. Olesiejuk, Beatrix Potter (KLIK)

Beatrix Potter i jej twórczości można by poświęcić cały post, póki co napisze tylko, że urodziła się ona w epoce wiktoriańskiej i choć jej dzieciństwo było raczej samotne, to pielęgnowała w tym czasie dwie swoje pasje: sztukę i przyrodę. Obie te rzeczy znalazły odzwierciedlenie w książkach, które jako dorosła kobieta napisała i narysowała dla dzieci. Pięknie ilustrowane, z mnóstwem sympatycznych, skorych do psot bohaterów, od ponad stu lat zachwycają kolejne pokolenia czytelników. I nic w tym dziwnego, są urocze!

Wszystkie z powyższych tytułów znajdziecie w sklepie

Smyk (KLIK)

Miłej lektury i pięknej wiosny…

ciasteczka owsiane pieguski

Owsiane ciasteczka pieguski z czekoladą (wegańskie, bezglutenowe)

Aga Sz. bezglutenowe, ciasteczka, fit, PRZEPISY, Strona glowna banner 0 Comments

ciasteczka owsiane pieguski

Pyszne, zdrowe, ekspresowe, bezglutenowe (a jeśli użyjemy wegańskiej czekolady również wegańskie) ciasteczka, bardzo lubiane przez dzieci. Ich przygotowanie i upieczenie nie zajmie wam więcej niż 20 min. Sprawdzą się zatem świetnie, gdy nie mamy czasu/ochoty na pieczenie, a dzieci domagają się domowych ciastek, albo gdy odbieramy wiadomość, że niezapowiedziani wcześniej goście są w drodze do nas… Dla mnie idealne!

Składniki:

Na ok. 15 szt.

(szklanka o pojemności 250 ml)

  • 1 i ¾ szklanki mąki owsianej *
  • 3/4 szklanki cukru trzcinowego (kokosowy też będzie super)
  • 1 łyżka mielonego siemienia lnianego
  • szczypta sody oczyszczonej
  • ¼ szklanki mleka roślinnego (u mnie ryżowe)
  • 1/3 szklanki oleju rzepakowego
  • ½ szklanki gorzkiej czekolady (pokrojonej w drobną kosteczkę lub gotowych dropsów, a jeśli ciasteczka mają być wegańskie należy użyć czekolady wegańskiej)
  • szczypta soli

* jeśli nie mamy mąki owsianej, możemy ją uzyskać miksując w młynku do kawy lub rozdrabniaczu zwykłe płatki owsiane

Mąkę owsiana wymieszać z sodą i szczyptą soli.

W drugiej misce połącz ze sobą siemię lniane z mlekiem.

Dodaj do nich olej, cukier i dokładnie mieszaj przez minutę. Przelej całość do miski z suchymi składnikami, dodaj czekoladowe dropsy (kilkanaście warto odłożyć, by powtykać je w uformowane ciasteczka przed samym pieczeniem).

Blachy wyłóż papierem do pieczenia i wykładaj na nie łyżką porcje ciasta, zachowując 2 cm odstępy.

Piecz w temperaturze 180 ° C przez ok. 12 min.

Wyjmij z piekarnika, wystudź.

ciasteczka owsiane pieguski

Niewiele jest moim zdaniem na świecie rzeczy tak uroczych jak domowe ciasteczka…

Źródło przepisu: ,,Fit słodkości” Kinga Paruzel z moimi drobnymi zmianami

Nigella Lawson ,,Przy moim stole. Świętowanie codzienności" recenzja

Nigella Lawson ,,Przy moim stole”

Aga Sz. książek, KSIĄŻKI, RECENZJE, Strona glowna banner 0 Comments

Nigella Lawson ,,Przy moim stole. Świętowanie codzienności" recenzja

Ponad trzy lata Nigella kazała nam czekać na swoją najnowszą książkę. ,,Przy moim stole. Świętowanie codzienności” ukazała się, jako dziewiąta z kolei książka tej autorki w Polsce, tradycyjnie nakładem wydawnictwa Filo i (także tradycyjnie) zdobyła moje serce.

,,Gdy wprowadziłam się do mojego pierwszego domu, najpierw kupiłam stół. Nie tylko po to, by przy nim jeść, ale by wokół niego toczyło się nasze życie (…)
Kształtują nas wspomnienia, a ja najlepiej pamiętam jedzenie, które ugotowałam, i ludzi, którym je podałam, a także to czym mnie częstowano przy innych stołach: i tym z czasów dzieciństwa pokrytym błękitnym laminatem, i tym, wokół którego teraz toczy się nasze życie”. Nigella Lawson

Nigella Lawson ,,Przy moim stole. Świętowanie codzienności".

Kłaniam się nisko pomysłom na dania zaproponowane w książce, choć proste i niewyszukane (a może właśnie dlatego), człowiek ma ochotę wziąć książkę pod pachę i pędzić do kuchni, by je natychmiast przygotować.

Oprócz świetnych przepisów, bardzo dobrych, choć stylistycznie wręcz ascetycznych fotografii, których autorem jest Jonathan Lovekin, Nigella zachwyca, jak zwykle lekkim piórem. Uwielbiam jej błyskotliwe, nie rzadko zabawne wstępy do przepisów, pełne cennych rady, wskazówek tudzież historii danego przepisu. Myślę, że nie jestem jedyną osobą, która czyta jej książki kulinarne, jak najlepszą powieść przed snem…

W pierwszej kolejności pokażę przepisy na słodkości, bo ta część książki (celowo piszę część, bo książka rozdziałów, co jest nowością u tej autorki, nie ma).

Oprócz przepisów na słodkości, które widzicie powyżej, znajdziecie w niej jeszcze m.in. przepisy na Sernik z białą czekoladą, bezę różaną z pieprzem, truskawkami i marakują,pudding toffee, śliwki z syropem klonowym i jogurtem cynamonowym, deser lodowy z marakują i krem kokosowo-karmelowy, lody truflowe, ratunkowe brownie,ciasto pistacjowe z gruszkami i różą, babka z kminem, biszkopt z kardamonem, pomarańczą i cream fraiche, bezglutenowe ciasto cytrusowe,tort kokosowy, ciasteczka czekoladowe z pestkami dyni itp. Nie wiem jak Wy, ale ja trafiłam do nieba…

Jeśli chodzi o przepisy na wytrawne potrawy, to również znajdziecie tu całe mnóstwo genialnych, prostych,szybkich w wykonaniu, oryginalnych przepisów… Kurczak w potrawce z marsalą, kasztanami i tymiankiem, sałatka z buraków i koziego sera z dressingiem z marakui oraz czosnkowe pieczone ziemniaki z oregano i fetą stoją na szczycie mojej listy do zrobienia…

,,Przy moim stole” na dzień dzisiejszy jest w moim prywatnym top 10 książek kulinarnych.

Pozostałe książki Nigelli wydane w Polsce możecie podejrzeć na stronie wydawnictwa Filo tutaj: klik

Bardzo polecam…


tort tiramisu

Tort tiramisu

Aga Sz. PRZEPISY, Strona glowna banner, torty 0 Comments

tort tiramisu

Składniki ciasta:

Tiramisu, tym razem nie w klasycznej formie deseru, a jako tort. Cztery jasne, biszkoptowe blaty, hojnie nasączone mocna kawą z amaretto, przełożone masa na bazie serka mascarpone, żółtek i bitej śmietany, a wszystko to oprószone kakao. Boki opatulone podłużnymi biszkoptami. Bardzo smaczny tort.

  • 7 dużych jajek
  • 1 szklanki maki pszennej tortowej
  • 1/2 szklanki mąki ziemniaczanej
  • 200 g cukru (najlepiej drobnego)

Żółtka oddzielić od białek.

Białka ubić ze szczyptą soli, pod koniec ubijania dosypywać stopniowo cukier.

Miksując na wolnych obrotach dodawać po kolei żółtka.

Do masy jajecznej przesiać mąkę i delikatnie, najlepiej za pomocą szpatułki wymieszać tak by dokładnie wmieszać je w masę. Czynność tą wykonywać ostrożnie tak by białka nie opadły.

Spody dwóch (lub czterech) tortownicy wyłożyć papierem do pieczenia.

Boków nie smarować!

Przelać ciasto (możliwie po równo) do tortownic.Piec w nagranym do 170º C piekarniku przez ok. 15- 30 min.w zależności czy pieczecie je w dwóch czy czterech foremkach, (wbity w biszkopt patyczek powinien być suchy).ż

Upieczone wyciągnąć i upuścić w formie na podłogę (tak z wysokości kolan, podłogę najlepiej zabezpieczyć ściereczka kuchenną)

Nie jest to czynność niezbędna, gwarantuje natomiast (oprócz zabawy i byciem cool mamą w oczach dzieci), że biszkopt stygnąc nie opadnie.

Odstawić do ostudzenia.

Jeśli pieczone były w dwóch foremkach, każdy z biszkoptów przeciąć na pół uzyskując łącznie 4 blaty.

Najgrubszy, najsolidniejszy wybierzcie jako spód.

Przełożenie:

  • 150 ml mocnej kawy
  • 120 ml (lub więcej) likieru Amaretto (wino Marsala też będzie super)
  • 500 g serka mascarpone
  • 300 ml schłodzonej śmietany kremówki (min. 30%)
  • 1-2 łyżki drobnego cukru
  • kilka łyżek gorzkiego kakao
  • ok. 24 szt, podłużnych biszkoptów
  • opcjonalnie (np. jeśli tort będzie przygotowywany dzień wcześniej) warto dla świętego spokoju rozważyć użycie usztywniacza do śmietany, tzw śmietan fixu.
  • wstążka do ozdoby

Śmietanę ubić, (jeśli używacie śmietan fixy to należy go dodać po krótkiej chwili miksowania), pod koniec ubijania dodać cukier. Odstawić

Kawę przestudzić i połączyć z amaretto, zamieszać.

Serek mascarpone ubijać kilka minut mikserem, a następnie dodawać , ciągle miksując żółtka, a następnie delikatnie (by nie opadły) wmieszać pianę z białek.

Otrzymana masę rozdzielić równo do 4 miseczek.

Pierwszy (jeśli mamy wybór to najgrubszy) blat nasączyć kilkoma łyżkami kawy i amaretto, przełożyć/przelać krem (będzie dość płynny),dobrze by w każdej miseczce ciut kremu zostało, przyda się do przyklejenia biszkoptów a następnie oprószyć warstwa kakao.

Identycznie postępować z kolejnymi warstwami, tj, nasączyć, pokryć porcja kremu, oprószyć kakao itd.

Ostatnią, górną warstwę posypujemy kakao dopiero przed podaniem.

Krem, który wypłynął plus resztki kremu z miseczek powinny wystarczyć, by przykleić do około tortu biszkopty, gdyby było go za mało, świetnie sprawdzi się jako klej dżem.

Tort przygotować minimum kilka godzin przed podaniem, a najlepiej dzień wcześniej (przechowując oczywiście w lodówce)

tort tiramisu z likierem amaretto
tort tiramisu
tort tiramisu

Pieknych, rodzinnych popołudni pachnących kawą Wam życzę…


Super Krówka

Aga Sz. DZIECI, małe słodkości, RECENZJE, Strona glowna banner 0 Comments

Kochani dziś o słodyczach będzie. Czy nam się to podoba czy nie, świat bez słodkiego smaku byłby światem smutnym. Ba! Dzieciństwo bez słodyczy nie byłoby zapewne dla nas tak miłym wspomnieniem.  Tylko, że przy całej wiedzy jaką w dzisiejszych czasach posiadamy tworzy się niestety dysonans pomiędzy byciem fajnym rodzicem, który słodyczami rozpieszcza, a tym rozsądnym, dbającym o zdrowie, który je mocno ogranicza.

Świadomość rodziców na temat zdrowego jedzenia na szczęście wzrasta, ja sama jeszcze kilka lat temu nie zwracałam aż tak dużej uwagi na składy podane na etykietach produktów, a dziś robię to automatycznie i mam sporą wiedzę na temat tego co jest zdrowe, co dopuszczalne, a co szkodzi i czego powinniśmy unikać. I choć producenci słodyczy zdają sobie sprawę z tego, że kwesta tego, co produkty zawierają, jest dla  coraz większej części społeczeństwa ważna, to niestety nie brakuje firm, które mydlą nam oczy, informując np. grubym drukiem na batoniku , że jest on bez konserwantów i cukru, ale już o utwardzonym oleju palmowym nie pisną słowem i osoba, która nie do końca w temacie się orientuje, produkt zakupi, będąc przekonanym, że kupuje rzecz zdrową.

Jeśli interesuje Was ten temat, a chcielibyście pogłębić/sprawdzić wiedzę, to polecam ten słownik składu słodyczy, który rozwieje zapewne wszelkie wątpliwości (klik)

Nie zliczę ile razy nie pozwoliłam włożyć dzieciom czegoś podczas zakupów do koszyka, z powodu kiepskiego składu. Zdarza mi się oczywiście sporadycznie pozwolić by zjedli coś, co zawiera syrop glukozowy czy biały cukier, ale są to sporadyczne sytuacje. Z każdym miesiącem ta moja konsekwencja, rozmowy, przekazywana dzieciom wiedza owocują i one same już wiedzą, co jest dla nich dobre a co nie. Czasem dla zabawy same korzystają z aplikacji w moim telefonie i sprawdzają po kodach kreskowych skład artykułów żywnościowych. Oczywiście najwięcej, z racji wieku wie Maja i dumna z niej jestem bardzo, bo jak na dziesięciolatkę, wie więcej niż niejeden dorosły.

Kwestia wyboru słodyczy, to czasem rozsądek, posiadana wiedza, która każe nam składy na etykietach czytać, ale pamiętajmy, że dla wielu osób konieczność. Słodycze dla wegan, czy osób z nietolerancja laktozy, kazeiny,czy białka krowiego nadal nie są produktami szeroko dostępnymi.

Jedną z marek, która ma w swojej ofercie sporo takich słodkości i której produkty dobrze znamy jest firma Me Gusto producent, słodyczy Super Krówka.

Me gusto super krówka

,,Me gusto jest właścicielem marek certyfikowanych ekologicznie słodyczy: Super Krówka.  Powstały one z potrzeby pogodzenia umiłowania do słodkości oraz świadomego, zdrowego odżywiania. Wielomiesięczne prace nad recepturami pozwoliły uzyskać produkt, który jest wyjątkowy na światowym rynku słodyczy. Z jednej strony, wykorzystano do ich produkcji ekologiczne składniki, które mają pozytywny wpływ na organizm. Z drugie strony, udało się zachować wszelkie walory smakowe, co jest bardzo istotne w przypadku słodkich przekąsek. Słodycze Super Krówka i Super Fudgio oparte są na mleku kokosowym i cukrze kokosowym i co ważne nie zawierają w sobie składników pochodzenia zwierzęcego. Posiadają dużo cennych surowców, m.in. : syrop ryżowy, błonnik z akacji, białko słonecznika. Są przyjazne dla Wegan, ale także dla osób z nietolerancją glutenu, laktozy oraz kazeiny. Co istotne, w procesie produkcji Kremów Super Krówki udało się wyeliminować niezwykle szkodliwy dla zdrowia olej palmowy. Unikatowe receptury Super Krówki zostały zgłoszone do urzędu patentowego.”

A które ze słodkości tej marki lubią moje dzieci zobaczcie na zdjęciach (sesja nie była ,,reżyserowana”, poprosiłam po prostu, by pokazały co im smakuje).

Moim hitem są krówki kakaowe i jak na miłośniczkę kokosu przystało krówki i czekolada kokosowa…

Wszystkie produkty z oferty Super Krówki, a także listę sklepów, w których możecie je kupić znajdziecie tutaj: (klik)

Jesteśmy tym co jemy kochani. Nie bądźmy więc zbyt często syropem glukozowo- fruktozowym, olejem palmowym, sztucznymi barwnikami, konserwantami i chemią…

Słodkiego, miłego (i zdrowego) dnia…

walentynkowe ciasteczka waniliowo-migdałowe z konfitura malinową (1)

Walentynkowe ciasteczka migdałowe z konfiturą malinową

Aga Sz. ciasteczka, PRZEPISY, Strona glowna banner 0 Comments

Zbliżające się Walentynki to dobry moment , by upiec te pyszne, kruche, migdałowo-waniliowe ciasteczka z malinowym wnętrzem. Są urocze i smakują każdemu. Jeśli nasza miłość uczulona jest na migdały, zastępujemy je mąka pszenną.

Można śmiało je upiec kilka dni wcześniej, a dżemem przełożyć dzień wcześniej i odtąd przechowywać w lodówce.

Składniki:

(ilość, która wystarczy na walentynkowy prezent, choć są tak dobre, że warto upiec z podwójnej porcji)

Możecie użyć dowolnej większej okrągłej foremki z gładkim lub pofalowanym brzegiem i mniejszego serduszka, jeśli chcecie taką , która łączy te dwa elementy, szukajcie jako foremki do ciasteczek ,,linzen”

  • 90 g miękkiego masła
  • 75 g drobnego cukru
  • 1 duże jajko
  •  łyżeczka ekstraktu waniliowego
  • 150 g mąki pszennej (plus trochę do podsypania podczas wałkowania)
  • 50 g mielonych migdałów
  • ½ łyżeczki proszku do pieczenia
  • ½ łyżeczki soli
  • kilka łyżek dobrej jakości dżemu malinowego

Utrzeć masło z cukrem na puszystą masę, dodać jajka i ekstrakt, zmiksować.

W drugiej misce dobrze wymieszać mąkę z mielonymi migdałami, proszkiem do pieczenia i solą.

Wsypać suche składniki do maślano- jajecznej masy, łącząc wszystkie składniki, na wolnych obrotach miksera.

Jeśli ciasto będzie się lepiło, dosypać jeszcze trochę mąki.

Podzielić je na dwie części, z każdej uformować dysk, owinąć folią spożywczą i włożyć do lodówki na min. godzinę.

Po tym czasie wyjąc jedną część ciasta, posypać stolnicę i wałek odrobiną mąki, rozwałkować ciasto na grubość ok pół cm.

Wycinać okrągłą foremką (jeśli mamy to z falowana obwódką) kołeczka i układać je w odstępach na blachach uprzednio wyłożonych pergaminem.

To samo z drugą częścią ciasta z lodówki, tym razem dodatkowo wycinając w środku foremką malutkie serduszko.

Jeśli pieczemy na dwóch blacha to koniecznie na termoobiegu, w temp. 175 stopniach C. przez 8-12 min. w zależności wielkości ciasteczek (i piekarnika), do momentu aż delikatnie zezłocą się na brzegach.

Po upieczeniu przełożyć na metalową kratkę do całkowitego ostygnięcia.

Ciasteczka bez wycięć posmarować dżemem i sklejać je z ciasteczkami w wyciętymi serduszkami.

Dobrze im zrobi noc w lodówce (dżem mocniej przytwierdzi się do ciastek), choć oczywiście można zajadać od razu.

Dni pełnych miłości Wam życzę…

kluski śląskie

Kluski śląskie

Aga Sz. PRZEPISY, Strona glowna banner, wytrawne 0 Comments

kluski śląskie

Kluski z dziurką. Ugotowane ziemniaki z dodatkiem mąki ziemniaczanej i jajka w formie kulek z dziurką ugotowanych w wodzie. Tradycyjny śląski dodatek do niedzielnej rolady i modrej kapusty. Sprawdzi się też świetnie jako samodzielne danie. Podane z podsmażonym, pokrojonym w kosteczkę boczkiem, albo samym masłem. Warto przygotować ich więcej, bo takie kluski pokrojone w plasterki, odsmażone następnego dnia na maśle tworzą ,,chipsy” i są nie mniej genialne jak ich pierwotna wersja. Śląski comfort food w najczystszej postaci. Jedno z tych dań, które najbardziej kojarzy mi się z moich rodzinnym domem i jednoczesnie potrawa bardzo lubiana przez moje dzieci i to nie tylko dlatego, że każde chce robić w nich dziurki…

Składniki:

  • 2 kg ziemniaków*
  • 1 duże jajko*
  • mąka ziemniaczana (ok. 2-3 szklanek, patrz opis)

* Najlepiej mączyste, ale każde będą dobre, oprócz młodych.

Jeśli ziemniaków będzie więcej, należy dodać dwa jajka.

Ziemniaki obrać, ugotować w osolonej wodzie do miękkości, przestudzić, odparować (tak by nie były gorące).

Jeszcze ciepłe przecisnąć przez praskę do ziemniaków (ja często miksuję na gładko końcówką- łopatką w mikserze).

Następnie ugnieść je dłonią w misce i podzielić, zaznaczając np nożem, na cztery części. Jedną z części (czyli 1/4 całości) wyjąć i przełożyć na pozostałe ziemniaki, a powstał lukę wypełnić mąką ziemniaczaną (patrz zdjęcie poniżej). Dodać jajko.

Całość wyrobić ręcznie (lub z pomocą miksera) na jednolitą, gładka masę. Gdyby się kleiła należy dodać jeszcze garść czy dwie mąki ziemniaczanej.

Nabierać dłońmi porcję ziemniaków i turlać w dłoniach kluski.

Wielkość jest oczywiście dowolna, u mnie to ok. dwa orzechy włoskie.

Kciukiem lub palcem wskazującym zrobić w każdej klusce dziurkę

Gotowe odkładać na deseczkę oprószoną mąką ziemniaczaną. Jeśli nie gotujemy ich od razu, przykrywamy ściereczką, żeby nie obeschły.

Przygotowane kluski wrzucamy na osolona, gotująca się wodę i gotujemy na małym ogniu do czasu aż wypłyną, a następnie gotujemy jeszcze 7 min. (jest to czas dla średniej wielkości klusek, malutkie gotujemy krócej, większe minutę dłużej). Najlepiej wyjąć jedną, przekroić i sprawdzić, czy nie ma już śladów surowego ciasta.

Miłego turlania!

Pozdrowiam ze Śląska…

babeczki jednorożce unicorn cupcake

Babeczki jednorożce (unicorn cupcake)

Aga Sz. babeczki & muffinki, PRZEPISY, Strona glowna banner 0 Comments

babeczki jednorożce unicorn cupcake

Babeczki jednorożce, idealne na imprezę w stylu ,,unicorn party”(naszą możecie podejrzeć tutaj: (klik)). Z dwukolorowym kremem, choć w tej kwestii nie ma limitu, trójkolorowe byłyby jeszcze bardziej tęczowe i ładne. Wywołują zachwyt dzieci, a jeśli wbijemy w nie świeczki, z powodzeniem mogą zastąpić tort (bo, jeśli to impreza przedszkolaków, uprzedzam, że dzieci raczej nie zjedzą jednego i drugiego).

Elementy z masy cukrowej (rogi i uszka, polecam przygotować kilka dni wcześnie, spokojnie sobie przeschną, a my będziemy mieli mniej pracy przed imprezą). I choć pierwszy raz miałam do czynienia z masą cukrową i nie wykazuję zdolności manualnych, nie czując się tym samym szczególnie kompetentna w tej kwestii, to pod przepisem na babeczki i krem, podaje również instrukcje wykonania rogów i uszek.

Składniki:

na 10 babeczek

(tj. ciasta wystarczy na 12 szt., ale ilość kremu, podana poniżej wystarczy na 8 szt.)

(wszystkie składniki w temp. pokojowej)

  • 125 g mąki pszennej
  • 1 łyżeczka proszku do pieczenia
  • 125 g masła
  • 100 g cukru
  • 2 jajka
  • 2 łyżki mleka
  • łyżeczka proszku do pieczenia
  • szczypta soli
  • skórka starta z jednej pomarańczy (umytej bio, lub sparzonej i wyszorowanej zwykłej)
  • łyżeczka ekstraktu waniliowego (opcjonalnie, nie mylić z olejkiem waniliowym)

W misie miksera umieścić mąkę, proszek do pieczenia i sól, wymieszać.

Dodać resztę składników (oprócz mleka)  i zmiksować.

Dodać mleko i ponownie zmiksować, aż do uzyskania gładkiego ciasta.

Ciasto przełożyć do foremek. Miękkie papilotki umieścić w formie do muffinek, sztywne wystarczy poustawiać na blaszce do pieczenia.

Może się wydawać, że ciasta jest za mało, ale ono urośnie i taka ilość jest dobra.

Piec w temp. 180 st. C przez 20-25 min.

Krem:

(jeśli planujecie ozdobić 12 szt lub wykorzystując 3 kolory, to dla wygody zwiększyłabym ilość kremu o 30%. Podanym poniżej ozdobicie 8-10 szt.)

  • 200 g masła (miękkiego)
  • 1, 5 szklanki cukru pudru
  • 1 łyżka mleka
  • 1/2 łyżeczki ekstraktu waniliowego (opcjonalnie)
  • odrobina barwinka (u mnie 1/4 łyżeczki kurkumy, by uzyskac kolor żółty i odrobina, dosłownie na końcówce wykałaczki barwnika spożywczego w żelu)

Masło i cukier puder miksować aż do białości.

Dodać mleko i całość ponownie zmiksować.

Krem powinien być gładki i nie bardzo gęsty. Gdyby był za gęsty dodać więcej mleka.

Rozdzielić go do dwóch miseczek, do każdej dołożyć inny barwnik, i wymieszać, by uzyskać jednolity kolor.

Po jednej stronie rękawa umieścić jeden kolor, po drugi, drugi.

Można również zrobić to w inny sposób (szczególnie jeśli wykorzystujecie 3 czy więcej kolorów).

Rozwinąć folię spożywczą i przełożyć kremy obok siebie, tak jakbyśmy przytulili do siebie dwa rulony różowy i żółty. następnie zwinąć je razem, delikatnie formując jeden rulon. Zwinąć końce. jeden z końców obciąć, a całość przełożyć do większego rękawa cukierniczego z metalową końcówką, tak by przecięty koniec folii był po stronie rękawa, gdzie wychodzi krem.

Ozdabiać babeczki.

Ponieważ krem zawiera sporo masło, będzie się podobnie jak masło zachowywał. W lodówce stanie się twardy, w ciepłym pomieszczeniu, będzie miękki, dlatego optymalnie trzymać je w lodówce i wyjąć 15 min. przed podaniem.

Instrukcja wykonania rogów i uszek z masy cukrowej

Będziemy potrzebowali:

  • 250 g białej masy cukrowej (albo mniej jeśli, dysponujemy dodatkowo masą w kolorze złotym, różowym czy błękitnym, z której wykonacie środki uszu)
  • Złoty barwnik (ja do rogów użyłam takiego w spray’u (klik) ,a do malowania środków uszy w pędzelku (klik) )

Odrywany kawałki masy cukrowej wielkości małego orzecha włoskiego.

Rolujemy wewnętrzną stroną dłoni, tak by utworzyć rulonik grubszy u podstawy (fot. poniżej).

Kiedy mamy dwie takie ,,pietruszki” na jednej z nich cieniutkim pędzelkiem zamoczony w wodzie (lekko, za dużo wody spowoduje , ze masa zacznie nam się kleić) przejechać linią wzdłuż jego długości.

 

Przyłożyć do niego drugi taki sam element (tego już nie dotykamy pędzelkiem) i skręcamy razem oba elementy.

Na koniec od grubszej strony rogu wbijamy zanurzoną wcześniej w wodzie wykałaczkę.

Odkładamy do wysuszenia. Tak samo postępujemy z pozostałymi rogami.

instrukcja wykonania rogów jednorożca z masy cukrowej

Czas na uszka…

Większy kawałek masy cukrowej, ugniatamy w kulkę, a następnie podsypujemy blat (mata silikonowa jest do tego najlepsza) rozwałkowujemy na ok. 3 mm masę, z której wycinamy malutkie okręci. Ja wykorzystałam kieliszek kieliszek o średnicy 2,5 cm, ale jeśli macie mniejszy, to jeszcze lepiej.

Aby uzyskać środki uszek  z wyciętego kółeczka, ponownie wycinamy ( w połowie lub tak by zachować mniej niż pół części kręgu). Pozostałe księżyce, zbieramy w kulkę, która ponownie możemy ugnieć, rozwałkować i wykorzystać. Jeśli wykorzystujecie masę kolorową, sprawa jest prostsza, jeśli nie trzeba je będzie pomalować.

Elementy, które stanowić będą środek uszka delikatnie z jednej strony dotykami mokrym, malutkim pędzelkiem i przykładamy do kółek (uszek). Woda ułatwi ich sklejanie.

Po dwóch stronach (tak by środki były pionowo) zgniatamy ostrożnie końce tworząc ,,uszka” i odkładamy do przesuszenia.

Następnego dnia (lub po godzinie, dwóch, gdy całość stwardnieje) malujemy sprayem rogi (pamiętając by spray’em przed użyciem i czasem w trakcie wstrząsnąć i zachować odstęp miedzy nim a malowanym obiektem w trakcie malowania).

Jako podstawka na pomalowane rogi, świetnie sprawdziła się kostka masła z lodówki 😉

Wnętrza uszek pomalowałam farbką z pędzelkiem (wiem, ze są też farbki spożywcze w proszku, wówczas mieszacie je z kilkoma kroplami wódki lub wody i malujecie pędzelkiem).

Uprzedzam, że pomalowanie wnętrza uszek sprayem się nie uda, uda się natomiast pomalowanie rogów pędzelkiem (tylko tutaj nie gwarantuję, że jeden pisak wystarczy na tyle elementów…)

Barwnik w formie pisaka z pędzelkiem to genialna sprawa (także do ciasteczek (klik)), ale jeśli nie macie innych planów/ pomysłów by go później wykorzystać, rozważcie zakup niewiej ilości różowej masy cukrowej (albo zabarwcie sami białą masę barwnikiem w żelu, jeśli macie barwnik do kremu).

Zróbcie tak, by było Wam najprościej i ekonomicznie.

Babeczki kremem ozdobić można nawet dzień przed imprezą, elementy z masy cukrowej powbijać w nie w dniu imprezy i przechowywać w lodówce.

Muszę się przyznać, że spisanie opis wykonania, było znacznie dla mnie trudniejsze niż samo wykonanie babeczek 😉

Mam nadzieję, że zrobiłam to w miarę zrozumiały sposób, jeśli macie pytanie, piszcie śmiało.

Jeśli tak jak ja nie mieliście dotąd okazji pracować z masą cukrową, to nie bójcie się jej, to naprawdę bardzo wdzięczny materiał do pracy.

Wszystkiego co najsłodsze Wam życzę…

waniliowo-cytrynowe ciasteczka jednorożce

Waniliowo-cytrynowe ciasteczka jednorożce

Aga Sz. ciasteczka, PRZEPISY, Strona glowna banner 0 Comments

Te waniliowo-cytrynowe, maślane ciasteczka zrobiły na jednorożcowych urodzinach Małgosi (klik) prawdziwą furorę.

Świetny przepis, urocze foremki, kilka pociągnięć lukrem, jadalny mazak i gwarantuję Wam, że dzieci będą zachwycone (nawet, jeśli podobnie jak ja, nie wykazujecie zdolności manualnych…).

Jeśli upieczecie je z podwójnej porcji i wraz z posypkami i lukrem wręczycie małym gościom z prośbą, by sami je ozdobili, możecie być pewni,  że zapamiętają sobie to przyjęcie na długo…

Składniki:

  • 90 g miękkiego masła
  • 80 g drobnego cukru
  • 1 duże jajko
  •  łyżeczka ekstraktu waniliowego
  • łyżeczka ekstraktu z cytryny (nie mylić z olejkiem) ewentualnie łyżeczka startej, wyparzonej skórki i łyżeczka soku z cytryny
  • 200 g mąki pszennej
  • ½ łyżeczki proszku do pieczenia
  • ½ łyżeczki soli

Utrzeć masło z cukrem na puszystą masę, dodać jajka i ekstrakty (waniliowy i cytrynowy), wymieszać.

W drugiej misce wymieszać mąkę z proszkiem do pieczenia i solą.

Wsypać suche składniki do maślano- jajecznej masy, łącząc wszystkie składniki, na wolnych obrotach miksera.

Jeśli ciasto będzie zbyt lepkie by je rozwałkować, dosypać trochę mąki.

Ciasto podzielić na dwie części, z każdej uformować dysk, owinąć folią spożywczą i włożyć do lodówki na min. godzinę.

Po tym czasie wyjąc 1 część ciasta, posypać stolnicę i wałek odrobiną mąki, rozwałkować ciasto na grubość ok pół cm.

Wycinać za pomocą w foremek do ciasteczek (które każdorazowo dobrze jest zanurzyć w mące) i układać je w odstępach na blachach uprzednio wyłożonych pergaminem

Piec, jeśli pieczemy na dwóch blacha to koniecznie na termoobiegu, w temp. 175 stopniach C. przez 8-12 min. w zależności wielkości ciasteczek (i piekarnika), do momentu aż delikatnie zezłocą się na brzegach.

Po upieczeniu przełożyć na metalową kratkę do całkowitego ostygnięcia, a następnie dowolnie oblewać lukrem i ozdabiać.

Linki do użytych produktów znajdziecie pod zdjęciami.

Do upieczenia ciasteczek użyłam foremek marki Meri Meri (klik) oraz Birkmann (klik)

Lukry nałożyłam za pomocą woreczka cukierniczego i metalowej końcówki/tylki z małą dziurką (Wilton nr. 3, ale nr 2 tez będzie super) (klik)

Do narysowania oczu wykorzystałam czarny, jadalny mazak (klik) , a do rogów złotej farbki w pędzelku (klik) , oba produkty genialne!

Miłego pieczenia

 

jednorożcowe urodziny przyjęcie, unicorn party, einhorn party

Jednorożcowe urodziny Małgosi (przyjęcie w stylu Unicorn party)

Aga Sz. DZIECI, gry & zabawy, NASZ DOM, przyjęcia, Strona glowna banner 3 Comments

jednorożcowe urodziny przyjęcie, unicorn party, einhorn party

Kilka dni temu Małgosia świętowała swoje piąte urodziny. Motywem przewodnim przyjęcia były jednorożce. To było urocze, pastelowe, słodkie popołudnie. Pierwsze urodziny, na które Małgosia zaprosiła swoje ulubione koleżanki z przedszkola, dlatego też dzień ten dostarczył mnóstwa dobrych emocji, uśmiechu i szczerej, dziecięcej radość.

Zapraszam do obejrzenia relacji, niżej napiszę coś więcej o słodkim poczęstunku i przedmiotach, które pomogły nam stworzyć ten bajkowy, jednorożcowy klimat…

Słodki stół

Tort. Ach ten tort! Kto bloga mojego zna, ten wie, że powstał on z miłości do domowego pieczenia słodkości. Nie mniej mając już doświadczenie w kwestii wyprawiania dzieciom przyjęć urodzinowych, doskonale zdawałam sobie sprawę, jak wiele pracy i czasu zajmie mi przygotowanie tej imprezy. Dodatkowo solenizantka marzyła o torcie z rogiem jednorożca, a ja spore obawy miałam, jak będzie wyglądać róg z masy cukrowej w moim wykonaniu, skoro nigdy w życiu z taką masą nie pracowałam… Koniec końców tort zamówiłam tym razem w cukierni.

Wybrałam cukiernie Blikle (klik),  która znana jest mi od dziecięcych lat, i którą darzę sentymentem, bowiem już w czasach PRL tata mój, będąc w Warszawie w delegacji, przywoził nam pyszne pączki z tej właśnie cukierni.

Wybór padł na tort z białą czekolada i chrupiąca maliną. Poleciła mi go pani kierownik, warszawskiej filii cukierni, zdradzając, że to ich hit, wśród smaków tortów dla dzieci. I wcale się tym wszystkim dzieciom nie dziwię, a moje własne i goście Małgosi tylko to potwierdziły pałaszując go z uśmiechem… Siedem cieniutkich, równiutkich, jasnych biszkoptowych blatów, przełożonych lekkimi kremami na bazie bitej śmietany z białą czekoladą, malinami oraz warstwą z malinami i chrupkami. Całość pokryta masą cukrową i estetycznie ozdobiona. Największą radość dzieciom dały dziesiątki drobnych, pastelowych kwiatuszków na torcie, które zaraz po zdmuchnięciu tortu zostały częściowo pościągane przez dziecięce paluszki i zdegustowane… Bardzo wysoki, 3 kg tort wystarczył by poczęstować nim nawet 30 osób! Jest kilka cukierni w Polsce, w którym można ich torty odebrać, nasz odbierany był z Silesii w Katowicach.

I wiecie, człowiek myśli, że piecze smaczne torty, a potem próbuje takiego od Bliklego i wie jak wiele jeszcze musi się nauczyć…

Bardzo polecam, nie tylko dla dzieci zresztą.

Babeczki jednorożce upiekłam sama, bo kiedy zamówiłam tort pomyślałam, że teraz wszyscy będą myśleć, że ja serio tych rogów i uszek z masy cukrowej nie potrafię zrobić. Ambicje się we mnie jakieś dziwne, cukiernicze obudziły. I choć pierwszy raz z masą cukrową miałam do czynienia i dodatkowo nie wykazuje absolutnie żadnych zdolności manualnych, to dałam chyba radę (choć uszy mają te jednorożce jak słonie, bo raz tylko do internetu zajrzałam, jaki mają mieć kształt i na wielkość uwagi nie zwróciłam…) Przepis na te babeczki pojawi się na dniach na blogu.

Ciasteczka. Kruche, waniliowo-cytrynowe, absolutny hit, zniknęły raz dwa. I tu też fajne foremki, jadalny mazak i kilka pociągnieć lukrem sprawił, że cudnie się w menu jednorożcowe wpisały. Przepis podałam tutaj: (klik)

Były także bezowe lizaki, mini pianki, zimne lody, pudrowe pastylki i  jednorożcowy ,,szampan”.

Dodatki:

Papierowe kubeczki, talerzyki, papilotki do muffinek, rozetki na komodzie, balony i srebrna girlandę znajdziecie w Partymika (klik) ,

a jeśli na imprezie macie do 12 osób, to ten zestaw polecam (klik)

Girlanda z balonów- nie, nie jestem taka zdolna, pomagałam tylko przy jej tworzeniu koleżance, która takimi rzeczami się zajmuje. Jeśli kogoś ze Śląska taki temat interesuje, to piszcie na maila, podam namiar, bo jej strona internetowa jest w trakcie tworzenia.

Tiulowe pompony (uwielbiam!):  Pomponove (klik)

Drewniana półeczka, tęcza (zabawka- piramidka dla maluchów, a potem cudna, pastelowa ozdoba pokoju) i błękitne krzesełko, piękne praktyczne, na lata: I haha (klik)

Komoda: tutaj (klik)

Pluszowy, miętowy jednorożec (Małgosia go uwielbia), lampka nocna ( ładnie wykonana ,z praktycznym timerem) i malutka poduszeczka z jednorożcem (jest wersja większa, ale tą zamówiłam z myślą o podróży samochodem): Tender and cute  (klik) 

(najszybciej je  znajdziecie wpisując ,,jednorożec” w wyszukiwarce sklepu)

Lampka lightbox: Cotton Love (klik)

Lusterko jednorożec Cut It Now (klik)  , zajrzycie do nich także jeśli szukacie estetycznego, niebanalnego prezentu na Dzień Babci i Dziadka…

Plakat Lemon Ducky : (klik)

(jednorożce znajdziecie w zakładce ,,dla dzieci”)

Małgosia ma na sobie sukienkę z H&M, kostium jednorożca (opaska z rogiem i uszkami i ogonek) firmy Meri Meri np. tutaj (klik)

i papcie w jednorożce ecoTuptusie marki Fiorino , bardzo wygodne, wersje w różyczki nosi na co dzień w przedszkolu  (klik)

Na rączce skórzana bransoletka ze srebrną gwiazdką Looped lab (klik)

To nowa firma mojej przyjaciółki, która tworzy świetne, skórzane bransoletki dla dorosłych (mam kilka, użytkuję i uwielbiam), ale jeśli potrzebujecie taką dla dziecka, myślę, że można do Agnieszki napisać.

A w co się bawią pięciolatki na przyjęciach urodzinowych? Jeśli znajdą czas między podjadaniem słodkości, tańczeniem, zabawą ,,w dom”, perfumowaniem się i wybieraniem szminek, to chętnie kolorują i ozdabiają kryształkami maski, a także dekorują ciasteczka. ,,Podaj mi lukier” to był najczęściej powtarzany zwrot tego popołudnia…

Aha!

Maski jednorożca możecie pobrać i wydrukować tutaj (klik)

Mam nadzieję, że nie zasłodziłam Was za bardzo tym postem, a może nawet zainspiruje Was do zorganizowania imprezy w tym stylu…

Moc pastelowych uścisków przesyłam…

leniwe pierogi

Leniwe pierogi z podsmażoną na maśle bułka tartą

Aga Sz. placuszki, naleśniki, pierogi, PRZEPISY 0 Comments

Leniwe pierogi, obiad który dzieci zjadają z radością i proszą o dokładkę. Proste ciasto na bazie białego sera, odrobiny mąki i jajka, które nie wymaga wiele pracy. Najpyszniejsze z przyrumienioną na maśle bułka tartą i cukrem. Nie są ani bezglutenowe, ani wegańskie, ani bez cukru, ale mam wrażenie, że czy nam się to podoba czy nie, taki ma właśnie smak dzieciństwo…

To jeden z przepisów (obok np. naleśników) który robię ,,na oko”, ale na potrzeby wpisu sprawdziłam i będzie to tak…

Składniki:

  • 300 g białego sera
  • 1/2 szklanki mąki pszennej (plus garść, dwie do oprószenia stolnicy)
  • 1 jajko
  • 3 łyżki bułki tartej
  • 3 łyżki masła
  • 1-2 łyżki cukru (zwykły, brązowy albo ksylitol)

Stolnicę oprószyć mąką. Biały ser, pół szklanki mąki i jajko umieścić na stolnicy i zagnieść ciasto (równie dobrze można składniki umieścić w misie miksera i całość zmiksować).

Jeśli ciasto bardzo się klei (bo ser jest bardziej wilgotny), dodać jeszcze ciut mąki (nie za dużo, bo pierogi będą twarde).

Podzielić ciasto na dwie części i z każdej uformować rulon, spłaszczyć go  dłonią (na ok 1 cm) i kroić ukośnie ,,kopytka”.

Wrzucać na lekko posolony wrzątek, gotować na średnim ogniu. Kiedy wypłyną, dać im jeszcze pół minuty i wyłowić je cedzakową łyżką.

Bułkę tartą wsypać do rondelka/na malutką patelnie i postawić na ogniu ruszając nią od czasu do czasu, aż się zarumieni. Dodać masło i poczekać aż się roztopi, mieszając od czasu do czasu.

Polać leniwe pierogi, posłodzić.

leniwe pierogi

Słodkiego weekendu

Garść słów na Święta…

Aga Sz. Boże Narodzenie, NASZ DOM 1 Comment

Grudzień. Zakwas z buraków na parapecie . Uszka z grzybami. 128 zamrożonych sztuk. Okienka w kalendarza z czekoladkami pootwierane niemal wszystkie. Robert choinkę wnosi i ślady buciorami narobił, jak co roku zresztą. Antek tuż za nim z drzwiami pomaga. Dziewczynki chichoczą, z pudeł ozdoby wybierają. W tle Krawczyk kolędy śpiewa. Bo przy ubieraniu choinki jak i przy klejeniu uszek kolędy w tle muszą być. I te sznury światełek perfekcyjne przez głowę rodziny rok temu zwinięte ,,żeby za rok się z poplątanymi nie męczyć”.  Żeby tylko ten piekarnik zdążyli naprawić.

Biały, lniany obrus. Świeża pościel. Mydło waniliowe w łazience. Równy rządek drewna przy kominku. Trzy woreczki z wyhaftowanymi imionami dzieci na balustradzie schodów wiszą. Pysk psa i rączki dzieci na drzwiach tarasowych odbite, a przecież rano tę szybę myłam. Tuzin poduszek. Zapas koców.  Skrzynka mandarynek. Dobre myśli.

Wycieraczka ze świątecznym Merry christmas na strychu znaleziona. Mak do zmielenia. Kartki do wysłania. Pierogi do ulepienia. Bajki do przeczytania.

Sznurek najzwyklejszy, żeby prezenty przewiązać i gałązki świerku pod niego wsunąć. Światełka na balkonie. Sanki przed domem. Mariah Carey w radio. Szron na trawniku. Pierniczki w puszkach. Kakao w kubkach. Marzenia w głowach.

Gonitwa. Nieunikniona. Potrzebna, bo i ona magię świąt przecież tworzy. Wszystko to jak klocki, dodane do siebie tworzą budowlę zwaną domem. Tradycją. Dzieciństwem. Wartością największą. Czas pędzi i zastanawiam się często ile z tych klocków wezmą ze sobą dzieci nasze idąc kiedyś dalej. Czy Antek po choinkę zadba, drewna naniesie, czy żonę o uszka do barszczu poprosi? Czy Małgosia pierogi będzie lepić, kolęd słuchając, a pakując prezenty o gałązkach świerku pomyśli? Czy Maja ciasto makowe upiecze, kartki na ostatnią chwilę będzie wysyłać i na męża się złościć, że jej śniegu do domu wraz z choinką naniósł? Tego nie wiem…

Nie zatrzymamy czasu. Nie mamy takiej mocy, po latach pamiętać będziemy najbardziej detale, zapachy, często powtarzane w domu zdania. I okaże się, że to nie drogie prezenty w pamięci zostaną, a pomarszczona dłoń babci, wzruszenie taty , żarty dziadka, smak ruskich pierogów, wielki garnek kompotu z suszonych owoców, kształt ulubionej foremki, którą wykrawaliśmy pierniczki i puszkę, w których były ukryte. Kolor koca i perfumy mamy. Kewin w telewizji i kryształowe miseczki po prababci z makówkami, których już nikt absolutnie nie zmieści, ale każdy po nie sięga. Wykorzystajmy ten czas najlepiej jak się da. Otulmy się dobrym słowem i miłością. Zwolnijmy, by wykorzystajmy ten czas najpiękniej jak potrafimy, by zbudować coś, co ma największą wartość- dzieciństwo naszych dzieci. Nic, nigdy nie da im większej siły do budowania przyszłości niż wspólnie tworzona tradycje i chwile spędzone w rodzinnym domu…

Przepięknych, niezapomnianych Świąt Wam Kochani życzę…

 

Więcej zdjęć naszej codzienności znajdziecie na Instagramie Ciasteczkolandia tutaj (klik)

domowy likier kokosowy

Domowy likier kokosowy

Aga Sz. Boże Narodzenie, koktajle, napoje, alkohole, PRZEPISY, Strona glowna banner 1 Comment

Jest jakaś magia w domowych likierach przygotowywanych zimą. Kiedy babcie i ciocie siedząc z nóżką na nóżce, popiją je przy kominku po Wigilii. Równie dobrze nadają się by je sprezentować je, ozdobione gałązką igliwia, pani domu, kiedy idziemy z wizytą w gości. Efekt nieporównywalnie lepszy niż wręczenie kupionego likieru czy wina.

Dzisiejszy likier jest subtelnie kokosowy, delikatny, nie za słodki z delikatnie wyczuwalnym alkoholem (no chyba, że wlejemy do niego hojniej niż w przepisie wódki…). Mimo, że smak kokosu powinien przywoływać na myśl letnie, egzotyczne klimaty, ten likier kojarzy się bardziej z zima i śniegiem, szczególnie jeśli podamy go maczając wcześniej dekadencko brzegi kieliszków w likierze a następnie kokosowych wiórkach…

Składniki:

(na 1 litr likieru + dwa kieliszki degustacyjne )

  • 1 puszka (400 ml/530g) mleka słodzonego mleka skondensowanego
  • 1 puszka (400ml) mleka kokosowego*
  • 250-300 ml wódki

* dobre mleko kokosowe w puszce ma w składzie tylko kokos i wodę

Mleko skondensowane połączyć z mlekiem kokosowym, dolać wódkę, całość wymieszać. Schłodzić.

Dobrze, jeśli damy mu szansę się przez kilka dni ,,przegryźć” choć, zdaje sobie sprawę, że może być z tym ciężko…

Przechowywać w lodówce.

Przepis znalazłam w ebook’u Agnieszki – Mrs. Polka Dot.

Na zdrowie!

lalka natalia kuchareczka

Pieczemy ciasteczka z lalką Natalią

Aga Sz. ciasteczka, DZIECI, gry & zabawy, NASZ DOM, PRZEPISY, RECENZJE, Strona glowna banner 0 Comments

Małgosia jest dziewczynką, która ponad wszystkie zabawy najbardziej lubi te lalkami ,,w dom”.  No może na równi z rysowaniem. Dlatego, kiedy dostała lalkę Natalię słodką kuchareczkę, była zachwycona. Zabawa lalkami uczy opiekuńczości, rozwija empatię i wrażliwość, a także kształtuje zdolności manualne dziecka (ubieranie lalki). Uwielbiam przysłuchiwać się zabawie Małgosi, która za każdym razem nieświadomie udowadnia mi, jak wiele czerpie z moich codziennych zachowań i utwierdza mnie w przekonaniu, że bez względu kim będzie w życiu, co osiągnie na polu zawodowym, to z pewnością będzie dobrą mamą i gospodynią. Lalka po naciśnięciu na brzuszek wypowiada aż czternaście fraz i śpiewa piosenkę. Ponieważ w zestawie znalazłyśmy także książeczkę z przepisami i foremki, pierwsze wolne przedpołudnie, kiedy reszta rodzeństwa wybrała się z tatą na basen, upiekłyśmy z Natalią kruche, maślane maślane ciasteczka z jej przepisu. Wyszły pyszne (przepis pod zdjęciami)…

Jak widzicie śmiechu i zabawy było co nie miara.

Jeśli macie w domu małe adeptki sztuki kulinarnej, które chętnie pomagają w kuchni, to lalka Natalia słodka kuchareczka jako prezent pod choinkę może się okazać strzałem w dziesiątkę.

Polecić mogę również Natalkę Aniołka (śpiewa kolędy i bardziej świątecznej lalki nie widziałam), a także Natalię nauczycielkę angielskiego (bardzo wysoka i naprawdę sporo potrafi nauczyć) oraz Natalię księżniczkę ze świecącymi włosami (prześliczna, podobna do aniołka, tylko bardziej uniwersalna), te dwie ostatnie wybrałam już jako prezenty dla kuzynek Małgosi pod choinkę…

Natalię słodką kuchareczkę znajdziecie w sklepie Kup zabawkę pl

Na koniec obiecany, bardzo prosty i dobry przepis na kruche, maślane ciasteczka wg. przepisu Natalii słodkiej kuchareczki… 😉

Składniki:

  • pół kostki( 100g) zimnego masła
  • 3 łyżki cukru pudru
  • szklanka mąki
  • aromat waniliowy (u nas pół łyżeczki ekstraktu waniliowego)

Podane składniki umieścić w misce i wyrobić dłońmi (lub mikserem) na gładkie ciasto.

Uformować z niego kulę, owinąć folią spożywczą i odłożyć do lodówki na godzinę. Jeśli jesteście niecierpliwi tak jak my, na kwadrans do zamrażalnika też wystarczy… 😉

Po tym czasie ciasto rozwałkować na posypanej mąką deseczce, pamiętając by oprószyć tez wałek do ciasta. Wykrawać foremkami ciasteczka, a następnie przełożyć je na wyłożoną papierem do pieczenia blaszkę. Piec w piekarniku rozgrzany do 180 stopni C. przez ok 10 min., aż będą rumiane.

Odstawić do ostygnięcia. Podzielić się z tymi, których kochacie…

Pozdrawiam Was słodko i życzę wielu słodkich chwil z dziećmi w kuchni…

Przepis powstał przy współpracy z firmą Artyk