La Millou wakacyjnie

Aga Sz. DZIECI, moda, PODRÓŻE, Strona glowna banner 1 Comment

Sporą część naszych wakacyjnych walizek wypełniłam produktami La Millou i w związku z tym, załapały się one na mnóstwo zdjęć. Nie wszystko uda mi się pokazać w postach z relacjami z wakacji, a, że bardzo chciałabym je na blogu przedstawić, dedykuję im dzisiejszy post.

Opowiem m.in. o bambusowych otulaczach, które podbiły nasze serca, o opaskach, które okazały się być hitem, poduszkach kurkach, mniejszych siostrach kultowych poduszek, mini plecaku, który nieoczekiwanie stał się torbą na aparat, torbie plażowej, która mieści wszystko i jeszcze zostaje miejsce i saszetce, którą zwinęła mi Maja.

Bambusowe otulacze. Dużo o nich dobrego słyszałam, jednak dopiero w ubiegłym roku, kiedy zobaczyłam, jak świetnie się sprawdzają kuzynom moich dzieci na wakacjach, poczułam potrzebę i sens ich posiadania.

Mięciutkie, delikatne, uszyte w kilku wymiarach, prostokątne i okrągłe. Uszyte z włókna bambusowego, które są 3 x A :antybakteryjne, antygrzybiczne i antyalergiczne. Wolne od pestycydów i zanieczyszczeń, absorbują o 60% więcej wody niż zwykła bawełna. Tkanina ta w 30% sama się sterylizuje, dając poczucie świeżości. Neutralizuje nieprzyjemne zapachy, pochłaniając je i oddając je dopiero przy praniu w wodzie. W pełni biodegradowalne, zalecane dla skóry z atopowym zapaleniem skóry.

Genialne jako owijak dla niemowląt, kocyk i ochrona przed słońcem w upalne dni (dzięki właściwościom termoregulacji, tkanina bambusowa utrzymuje temperaturę niższą o 2 stopnie Celsjusza od otoczenia, nie dopuszczając do przegrzania).

Nam służyły podczas podróży samochodem, jako ręczniki na basenie i plaży, narzutka na strój, kiedy po plażowaniu wracaliśmy do domu. W torbie plażowej ważą tyle co nic i nie zajmują miejsca, a sprawdzają w roli ręcznika rewelacyjnie. Jeśli ktoś pyta mnie ,,co kupić w prezencie na babyshower/w prezencie dla noworodka?”, bez wahania odpowiadam- otulacz La Millou.

Maja wybrała nową kolekcję PEONY, która powstała przy współpracy z Małgorzatą Rozenek-Majdan, Gosia WILD BLOSSOM (którą, czego nie ukrywam kocham i ja), a Antek jak na leśnego chłopca przystało wzór FOREST.

Opaski, zarówno te bambusowe, jak i tradycyjne bawełniane, to nasz wakacyjny ,,must have” i rewelacja w jednym. Dzieci, które uwielbiają szaleństwa w basenie w pełnym słońcu, muszą mieć coś na głowie. Wiadomo. W przypadku dzieci starszych, które dodatkowo korzystają ze zjeżdżalni, czapki z daszkiem nie zdają egzaminu. Spadają, a kiedy są mokre, są mało komfortowe w użyciu. Opaski La Millou szybką schną, a nawet mokre nie przeszkadzają w zabawie. Maja mieści się jeszcze w rozmiar ,,dla przedszkolaka”, choć są także wersje dla mam (z której zresztą również nagminnie korzystałam).

opaska La Millou unicorn

Kapelusz Małej Damy– jeśli już przy nakryciach głowy jesteśmy, to ten kapelusz z pewnością doda elegancji i ochroni przed słońcem małe dziewczynki (do 6 roku życia myślę, bo główka Małgosi, która skończyła 5 lat, mieści się w nich bez problemu). Duży wybór wzorów, świetny materiał i efektowna kokarda z tyłu…

Mini plecak/ torebka Dolce Vita– mniejszy brat, klasycznego plecaka Dolce Vita (można je zresztą kupić w zestawie), z możliwością zaczepienia go na wózku. Z założenia powstał jako uzupełnienie tradycyjnego plecaka, do wykorzystania wtedy, gdy mama potrzebuje tylko kilku najbardziej podręcznych rzeczy typu telefon, klucze, pieluszka, mokre chusteczki, butelka (na tą w środku znajdziecie dedykowany ochraniacz termoizolacyjny, by utrzymać ciepło mleka czy herbatki). My również wykorzystywaliśmy go by przenosić w nim wakacyjny, wycieczkowy niezbędnik, ale przede wszystkim wykorzystałam go do noszenia aparatu. Tak więc donoszę, że z powodzeniem mieści on dużą, ciężką lustrzankę ze sporym obiektywem.

Sprawdził się świetnie, jako plecak dziecięcy, a jeśli przepniemy inaczej pasek, powstanie mała, zgrabna torebka.

Całe życie stroniłam od koloru zielonego, a potem zobaczyłam ten plecak i przepadłam. No bo jak nie kochać wzoru WILD BLOSSOM w tym wydaniu…

Shooper bag– torba plażowa (z która na dzień dzisiejszy paraduje robiąc zakupy w Lidlu 😉 baaardzo pojemna, lekka no i z tych robiących wrażenie. U nas we wzorze PEONY.

Saszetka Feeria , do której można domówić pasek w wybranym kolorze i tym samym zyskać nową torebkę, mamy już od kilku lat w poprzedniej wersji i używamy do dziś, ta na zdjęciu ( nieco bardziej prostokątna i z nowszą wersja paska) dostępna jest obecnie. Na portfel, telefon, paszporty, mały bidon, klucze czy krem z filtrem. Łatwo z niej usunąć zabrudzenia, solidnie uszyta, pięknie zapakowana na ,,dzień dobry”, idealna na prezent. Maja ją automatycznie zakosiła, więc podziwiam na niej….

Poduszkę Kura Babci Dany zna już chyba cały świat (dorobiła się skubana nawet własnego konta na Instagramie!). Na co dzień kochamy je w domu (nie tylko dzieci, my z mężem również…) w klasycznej wersji, ale żeby nie wozić tych dużych (i zrekompensować dzieciom rozłąkę z nimi, bo kto ma ukochana poduszkę, ten wie jaka to przykrość), pojechały z nami małe kurki Bebe z kolekcji Velvet. Służyły jako przytulanki oraz zastępowały zarówno w podróży, jak i na miejscu klasyczne ,,jaśki”.

Uwielbiam La Millou nie tylko za świetne gatunkowo materiały, wzory, jakość wykonania, ale też za perfekcjonizm. Za lniane woreczki z logo, w które pakują nawet swoje drobne rzeczy z oferty, za materiałowe przywieszki serduszka doczepiane do nich. Za grafikę na papierowych metkach, przejrzystość internetowego sklepu, sposób prowadzenia kont społecznościowych i dobór ambasadorów. Za poczucie ,,dopieszczenia” mnie, kiedy otwieram paczki z zamówieniami…

La Millou, to z pewnością marka, która warto zapamiętać.

Z całego serca polecam

error

Comments 1

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *