leśne urodziny

Leśne urodziny Antosia (wersja II)

Aga Sz. DZIECI, przyjęcia, Strona glowna banner 0 Comments

leśne urodziny

Kochani przybywam z kolejna dawką pomysłów by zorganizować urodziny w leśnym klimacie.

Od trzech lat mój Antoś świętuje urodziny w tym stylu (zeszłoroczne możecie zobaczyć tutaj: klik).

Naprawdę miałam przez chwilę nadzieję, że wymyślimy coś innego, podsuwałam mu pomysły, ale kiedy kilka dni przed swoimi szóstymi urodzinami będąc na spacerze wszedł w głąb lasu i powiedział- ,,Mamo, ja chyba na pewno już będę tym leśnikiem, bo kocham przyrodę”, wiedziałam, że żadne inne urodziny nie byłyby tak bardzo jego jak te leśne…

Na szczęście pomysłów na urodziny w zgodzie z naturą mam co najmniej do jego osiemnastki, więc w sumie nawet mi to na rękę było. Zaryzykuję stwierdzeniem, że leśne urodziny to w Ciasteczkolandii będzie taka coroczna tradycja, no ale zobaczymy…

Póki co zapraszam, pooglądajcie zdjęcia, które jakimś cudem udało mi się w miedzy czasie zrobić, poczujcie to ciepłe, czerwcowe, leśne powietrze, usłyszcie dzieci gwar…

Robert widząc, że szykują się kolejny urodzinowy armagedon powiedział ,,Olej to, nie możesz jak normalna matka kupić w Kauflandzie talerzyki i kubeczki w Carsy?” Otóż nie mężu. Nie mogę…

Przygotowania do urodzin moich dzieci to taka coroczna, podświadoma (nie tylko dla nich…) lekcja ambicji, kreatywności i tego, że warto się starać, szczególnie jeśli chodzi o najbliższych…





lesne urodziny


Urodziny zaplanowałam na ogródku i dzięki sprzyjającej aurze udało się je tam w całości zorganizować. Maja, jako starsza siostra solenizanta, odciążyła mnie z zabaw edukacyjnych i ogarnęła świetnie te kwestie. Dzieci opowiadając na jej (przygotowane wcześniej) przyrodnicze, rymowane zagadki zbierały elementy układanki, którą następnie ułożyły i odszukały ukryty skarb. Pan Tata jest mistrzem zabaw ruchowych, więc zajął się tymi sprawami, choć przy jego kolejnym ,,Super, a teraz biegnijcie do mamy po nagrody” w przerażeniu zbierałam myśli, czy coś dla nich jeszcze mam w zanadrzu. Z tego miejsca muszę przyznać, że byłam pod wrażeniem zawodów w zbieraniu szyszek na czas. Zapytałam nawet, czy kolejną zabawą będzie plewienie… 😉

A w kwestiach cateringowych było co następuje:

Tort. Najprostszy z prostych, tzw, naked cake (goły tort) szalenie mody ostatnio (nawet jedliśmy go ostatnio na weselu) i bardzo dobrze, bo proste rzeczy są najpiękniejsze uważam. Postawiłam na biszkopt kakaowy, bo jakoś mi tak do drewna i lasu bardzie pasował. Przełożony bitą śmietana z odrobiną esencji waniliowej i tyle. Każda mama organizująca kinderball, będzie szczęśliwa, mogąc upiec tak prosty tort, bez cudowania z kremami, barwnikami i zabawa z rękawem cukierniczym.

Nasz może nie do końca był zwykły, bo chcąc przemycić w całej imprezie dodatkowo motyw poszukiwania skarbów, ukryłam w jego wnętrzu czekoladowe, złote monety, które po wyjęciu pierwszego kawałka wysypały się ze środka. Miny dzieci bezcenne. Musicie mi uwierzyć na słowo, bo to ja go kroiłam i nie miałam wolnych rąk by fotografować. Przepis na tort tutaj (klik).

Słodkie szyszki tak dobrze sprawdziły się w zeszłym roku, że postanowiłam przygotować ich zdrowszą wersję na bazie preparowanej kaszy jaglanej, daktyli i gorzkiej czekolady (przepis tutaj: klik )

Mnóstwo radości sprawiły małym gościom deserki, które przypominać miały dżdżownice wychodzące z ziemi.

Opracowałam również przepis na ciasteczka z mąki pszennej pełnoziarnistej i orkiszowej w kształcie leśnych zwierząt i liści (tak, tak przepis podam…).

Oprócz tego na stole znalazły się paluszki (bez soli), bo przypominają patyki, symboliczna ilość nie za super zdrowych żelków (ale za to w kształcie m.in listków) i winogrona (bo zielone).

Do picia podawałam dzieciom wodę z cytryną (każdy lubi, a nawet jak się wyleję to się nic nie klei 😉

Podane na kolację paróweczki-pająki wywołały również mnóstwo śmiechów i chichów, choć zadanie stworzenia z pomocą drucika pajęczyny na talerzyku jakoś męża mego w euforie nie wprawiło…  Do nich tosty z ciągnącą się mozarellą i kolacja zniknęła w mig. Opis przygotowania parówkowych pająków również niebawem znajdziecie na blogu.

Jest jeden główny wyznacznik udanych urodzin. To ten, kiedy dzieci nie chcą zabawy kończyć, a rodzice odbierający je zmuszeni są z nami pogadać, wypić kawę. Po tych urodzinach dzieci wyjątkowo długo nie mogły się rozstać, więc mam nadzieję, że dobrze się u nas bawiły…

Urodziny nie byłyby tak ładne gdyby nie:

Dekoracje: girlanda, balony, talerzyki, serwetki, papilotki na szyszki i żelki, rurki, świeczka: jak zawsze Partymika (klik)

Plakat z sarenką i obrazki wbite na torcie (te pobrania za darmo na stronie sklepu!)) Mysi ogonek (klik)

szara ławeczka piknikowa (serio nie wiem jak to kiedyś było bez niej…) I haha (klik)

 

Do zobaczenie na leśnych urodzinach Antosia za rok…

Buziaki

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *