MOKOSH COSMETICS

Mokosh cosmetics

Aga Sz. kosmetyki, RECENZJE, Strona glowna banner 0 Comments

Mokosz to starosłowiańska bogini ziemi, wilgoci, urodzaju i płodności, która w pradawnych wierzeniach opiekowała się plonami i kobietami. MOKOSH właśnie od jej imienia zaczerpną nazwę tworząc naturalne kosmetyki, o których (z dużą przyjemnością) dziś opowiem…
Zacznę może od rozwiania wątpliwości, czy blogerka kulinarna może mieć wiedzę o kosmetykach. Spieszę więc donieść, że podczas studiów, pracowałam w jednej z tych ekskluzywnych drogerii w centrach handlowych. Tej z białym napisem na czarnym tle. Miałam dostęp, a w wręcz pracowniczy obowiązek być na bieżąco ze składami kremów, ich działaniem. Mnóstwo z nich przetestowałam. Odbyłam wiele szkoleń. Znamy (ja i moja skóra) kremy za 300, ale i za 2000 zł, a branża kosmetyczna nie jest mi obca. Obroniłam także prace magisterską, która dotyczyła promocji sprzedaży kosmetyków, zatem naprawdę co nie co w temacie kosmetyków wiem.
MOKOSH znam od dawna i cenię za całokształt. Nie tylko za świetne, skuteczne kosmetyki, piękne opakowania i to, ze po odpakowaniu paczki w pokoju pachnie przez dwa dni niebiańsko olejkami, ale też za to, że marka nie idzie na skróty, nie szuka tanich zamienników, dba o skład kosmetyków i szanuję naturę.
Historia powstania marki jest taka: pewnego dnia, dwie Anie (Anna Didiuk- kosmetolog i jej bratowa Anna Rutkowska-Didiuk, która miała dość pracy w korporacji), doszły do wniosku, że na rynku polskim brakuje dobrej jakości kosmetyków naturalnych i postanowiły to zmienić. Dziś, kiedy odbierają najbardziej prestiżowe nagrody i są polecane w np. brytyjskim Voque można śmiało powiedzieć, że ich konsekwencja, determinacja i ciężka praca została nagrodzona.
Producent kosmetyków naturalnych korzysta ze wszystkiego co daje nam natura. W kosmetyki MOKOSH nie znajdziecie szkodliwych substancji, SLS-ów, PEG-ów, parabenów, pochodnych ropy naftowej, tj. wazelina, parafina, czy silikony. Marka, co dla mnie ma duże znaczenie, dba także o środowisko. Kosmetyki pakowane są w bezpieczne opakowania ( słoiki są szklane, opakowania tekturowe), można je zatem poddawać recyklingowi. Żaden z kosmetyków MOKOSH, podobnie zresztą jak surowce użyte do ich wytworzenia, nie są testowane na zwierzętach. Większość produktów marki to kosmetyki wegańskie z certyfikatem „V” nadawanym przez fundację Viva.

Pora na mój ranking pięciu ulubieńców marki MOKOSH:

Wygładzający krem do twarzy Figa

Krem to podstawowy kosmetyk na półce w łazience, więc od niego zacznę. Produkt ten o bardzo subtelnym, nienarzucającym się zapachu figi, jeśli chodzi o działanie jest takim uniwersalnym żołnierzem. Jego skład to naturalne oleje i ekstrakty, dzięki, którym nasza skóra jest nawilżona, zregenerowana i odżywiona. Lekka konsystencja, łatwo się rozprowadza, w mojej ocenie skóra po jego zastosowaniu jest gładsza i ,,wyciszona”. Zawiera olej z baobabu, który działa przeciwzapalnie i regenerująco, olej arganowy o działaniu nawilżającym i odmładzającym oraz olej jojoba, który zmiękcza skórę i dba o odbudowę jej płaszcza hydrolipidowego. Naturalne ekstrakty z figi, lnu, bawełny plus kompleks AQUAXYL™ z naturalnym ksylitolem nawilżają, rozświetlają i odżywia skórę, chroniąc ją przed wolnymi rodnikami. Warto dodać, że krem jest kosmetykiem wegańskim. Bardzo przyjemny, naturalny krem na co dzień.

Brązujący balsam do ciała i twarzy Pomarańcza z cynamonem

Balsam ten to jeden z hitowych produktów marki. Obsypany nagrodami, uwielbiany przez użytkowniczki marki MOKOSH, mnie również zauroczył. Oprócz swojego podstawowego działania, jakim jest nadanie skórze opalenizny, bez konieczności eksploatacji na promienie słoneczne, działa również pielęgnacyjne i jak wszystkie produkty do ciała polskiego producenta bajecznie pachnie… Zapach cynamonu jest subtelny, ciepły aromat słodkich cytrusów jest tu zdecydowanie bardziej dominujący. Piękny! Balsam stosować można na twarz i na całe ciało (szczególnie, że słoiczek jest spory, ma aż 180 ml.) Nie bójcie się, w niczym nie przypomina klasycznego, napchanego chemią samoopalacza.
Olejki z baobabu, słonecznika i marchewki oraz innowacyjny składnik pochodzenia naturalnego „MelanoBronze” z ekstraktu niepokalanka pospolitego, który zwiększa naturalną pigmentację skóry poprzez stymulację produkcji melaniny w melanocytach to główne składniki tego balsamu. Efekt opalenizny widoczny jest według ulotki po kilku godzinach, nie mniej ja mam wrażenie widzę go zaraz po użyciu…

mokosc balsam brązujący z pomarańcza i cynamonem

Olej z pestek malin

olej z pestemk malin

Kto choć trochę interesuje się kosmetykami naturalnymi wie, że to jeden z najbardziej uniwersalnych kosmetyków naturalnych. Tłoczony na zimno, pełen bogatych, nienasyconych kwasów tłuszczowych nawilża, odżywia i uelastycznia skórę. Jako silnym antyoksydant chroni skórę przed fotostarzeniem i co ciekawe, jest wysokim, naturalnym filtrem przeciwsłonecznym! Przyspiesza także regenerację i gojenie skóry, uszczelnia barierę lipidową, pomaga więc przy problemie z atopią. Olej wzmacnia także włosy i paznokcie.

Hipoalergiczny olej jojoba dla dzieci i niemowląt

mokosh olejek jojoba

Cała trójka moich dzieci boryka się od urodzenia z atopowym zapaleniem skóry i bardzo pilnuję tego czym się myją i smarują. W ofercie MOKOSH są dwa hipoalergiczne olejki dla dzieci od pierwszego dnia życia jojoba i arganowy. Jojoba ma działanie odżywcze, nie tylko nawilżające, więc to on jako pierwszy trafił o naszej łazienki, a olej arganowy, w wersji miniaturowej pojedzie z nami na wakacje.
Jeśli jesteście rodzicami i nie zagłębiliście jeszcze tematu oliwek dla dzieci oferowanych przez rynek drogeryjny, zróbcie to jak najszybciej. Smutny fakt jest taki, że zdecydowana większość powszechnie dostępnych, drogeryjnych kosmetyków, zawiera w swoim składzie pochodną ropy naftowej! I nawet jeśli produkt posiada znaczek z pozytywną opinią znanego instytutu, to wiedzieć musicie, że nie wynika to wcale z tego, że producent ma tak doskonały kosmetyk (czy, co jeszcze bardziej przerażające produkt spożywczy), a z tego, że dany producent za to zapłacił. Olejek z jojoby to 100% naturalny produkt, który powinien też zainteresować przyszłe mamy, ponieważ przy codziennych masażach okrężnymi ruchami jest niezastąpiony w walce z rozstępami

Krem pod oczy z Zieloną herbata

Produkt występuje w dwóch pojemnościach 15 ml i 30 ml i oprócz wyciągu z zielonej herbaty zawiera także algi, kofeinę i kilka olejków. Jego działanie skupia się na likwidacji cieni i opuchnięć, ale działania również pielęgnacyjnie i przeciwstarzeniowo. Posiada lekką, przyjemną w użyciu formułę.

Specjalistyczny balsam antycellulitowy MOKOSH icon Wanilia z Tymiankiem

To moja prywatna ,,mokoshowa” miłość. Kupując kosmetyk nieco droższy, mamy często, co potwierdzają psycholodzy, tzw. dysonans pozakupowy, czy uczucie obawy, niepewności czy dany zakup był dobrym pomysłem, słuszną inwestycja. Pragnę Was z tego miejsca zapewnić, że jak tylko odkręcicie słoiczek z tym balsamem zjawisko dysonansu zniknie w ułamku sekundy. Ja przez długi czas byłam w głębokim szoku/euforii po jego użyciu. Piękny, naturalny, apetyczny zapach, idealna konsystencja, lekkiego kremu no i ten design słoiczka. Magia przez duże M. Balsam ten sprawdził się u mnie bardzo dobrze. Jest wydajny. Skład, który oprócz walki z problemem cellulitu, poprawieniem jędrności, dba także o zdrowie nóg, poprawiając ich krążenie…Dla mnie hit!

Balsam można kupić oddzielnie, choć ja polecam zestaw ze szczotką (w komplecie kosztują mniej niż te da produkty osobno). Szczotkę (wykonana jest z włókna agawy i drewna bukowego, w mojej cenie niezniszczalna) używam już od roku, mam taki wieczorny rytuał, po kąpieli/prysznicu masuję ją na sucho nogi, szczególnie obszar ud i biodra, co poprawia ukrwienie i efekt jest na prawdę. Można jej używać także na mokro (jest wówczas delikatniejsza). Rzecz warta uwagi, skuteczna i mam wrażenie wieczna, niezniszczalna. Naprawdę można tą szczotkę pokochać. A jeśli szczęśliwie problemu cellulitu nie macie, to produkt występuje także (i pachnie dokładnie tak samo) w postaci balsamu do ciała.

Zestawy podróżnicze: występują w kilku wariantach zarówno do pielęgnacji twarzy jak i ciała

Ponieważ okres wakacji, urlopów przed nami, wspomnę też o zestawach MOKOSH. Ja zamówiłam swój trochę, by mieć miniaturową wersje swoich ulubieńców w podróży, a trochę, czego nie ukrywam z powodu cichego zachwytu nad prostą, lnianą kosmetyczką, którą zestawy posiadają… Taka opcja podróżna jest też dobrym sposobem, by poznać te kosmetyki, bez konieczności kupowania od razu pełnowymiarowych i co za tym idzie droższych produktów (po które nie mniej, uwierzcie i tak wrócicie…).

Usłyszałam ostatnio pewne zdaniem zdanie, dotyczące kosmetyków i brzmiało ono mniej więcej ,,Smarować się możemy się tym, co ewentualnie moglibyśmy zjeść”. Myślę, że jest to dobry drogowskaz na drodze do zdrowej, naturalnej pielęgnacji.

A markę MOKOSH z ręką na sercu polecam…


error

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *