Wooden Story

Aga Sz. DZIECI, gry & zabawy 1 Comment

wooden story

,,Mówimy, że zabawki przyszły do nas z lasu, że jeszcze pachną drzewem i słychać w nich szum wiatru buszującego w liściach lub igłach. Dziadek Borowy, bo na nazwisko mamy Borowy mówił prawdę: „tworzenie dla dzieci daje radość również dorosłym”. Wiemy to bardzo dobrze. Stworzyliśmy Wooden Story z miłości do natury i dla szczęścia dzieci.”

Tak o firmie Wooden Story piszą jej twórcy. Piękna historia niezwykłej firmy, a niżej coś ode mnie, szczęśliwie obserwującej zabawę moich dzieci tymi zabawkami…

Od dwóch lat mieszkamy w lesie. W miejscu, które uwielbiamy, w którym czujemy się najlepiej na świecie. Zapach lasu, jego kolory i dźwięki są naszą codziennością. Naturalna sprawą stało się więc to, że bardzo cenie drewno jako materiał z którego wykonane są przedmioty w moim domu. Także zabawki. Bezpieczne, przyjazne, piękne i ponadczasowe. Cała moja trójka ma zabawki firmy, o których chciałam Wam dziś opowiedzieć.

 

Zacznę od tego, czego można się spodziewać odbierając paczkę- od opakowania. Zabawki przez internet kupuję od 8 lat. Nie powiem zdarzają się produkty ładnie zapakowane, wstążeczka owinięte, z logo na taśmie, ale opakowanie Wooden Story wymiotło wszystkich. Ja te ich liczne grafiki na taśmie klejącej paczkę oglądałam z 15 min. Bity kwadrans gapiłam się jak zaczarowana. A potem zobaczyłam trociny włożone do pudełka z klockami…

Klocki w ofercie mają różne, od klasycznych, w naturalnym kolorze drewna, po kolorowe, aż po te z napisami, które widzicie na zdjęciach. Zamówiłam je z myślą o Mai, która rozpoczęła naukę angielskiego. Chciałam by przyswoiła sobie nowe słówka. Ważne. Potrzebne w życiu bardzo.

Małgosia z pasją układa je w pudełeczku (a ja mam 5 minut na pomalowanie rzęs), Antek buduje z nich wieże, także zabawka rzec by można wiekowo uniwersalna. I jak one pachną…Od miesiąca już. Czasem wchodzę do pokoju Mai, gdy jej nie ma tylko po to by się nacieszyć zapachem tam panującym (wykończone są woskiem pszczelim i olejami roślinnymi pewnie dlatego).

 

Skrzynka na kółkach. Od niej wszystko się zaczęło, bo na markę trafiłam szukając takiej skrzynki właśnie. Na porozrzucane w salonie pluszaki, papcie nie do pary, samochodziki, klocki. Tak by z jej pomocą dół domu ogarnąć w 3 minuty wieczorem.

Albo żeby książki do przeczytania włożyć i przyciągnąć ją wieczorem do kanapy (Wydawnictwo Zakamarki polecam przy okazji z ,,Inwentarzem drzew” na czele). Skrzynia pięknie wykonana, kółeczka cichutkie, nierysujące i szczęście całe, bo jak w ciągu dnia pusta stoi to do wożenia dzieci przez siebie nawzajem wykorzystywana jest nagminnie. Wypada więc w tym miejscu dodać- wytrzymała. Jest też wersja w pełnymi bokami, dokupić można pasujący do środka lniany worek, jeśli np. drobne rzeczy planujemy w nim przechowywać.

 

No i wózek…O tym wózku to by bajkę można napisać albo piękny wiersz przynajmniej. Majstersztyk wykonania, dbałość o detale niesamowita. Jednym palcem jesteśmy w stanie go okręcić o 360º. Cichutki. Sunie po podłodze czy trawie jak sanki po puszystym śniegu. Do zdjęć tylko na ogródek go zabrałyśmy, na co dzień służy do zabawy w domu i częściej niż lale czy misie wozi się rodzeństwo wzajemnie. Wytrzymały pieruńsko, nie raz mimo moich set razy powtarzanych ,,uważajcie”, ,,bo go zabiorę i schowam na strych” przydzwonił w ścianę czy stół, bez szwanku dla niego (ścianę się zagipsuje czy coś 😉

Podobnie jak skrzynia, podłóg nie rysujący ( koła gumą zabezpieczone). Z drewna z certyfikatem FSC (jak zresztą wszystkie ich zabawki), pokryty białą, wodną, ekologiczną farbą. No i ta biel, te szare dekory. Wart każdej złotówki, która kosztuje. Każdej.

Moje córki bawią się 80 letnim, miniaturowym kredensikiem mojej babci (którym bawiłam się rzecz jasna również ja). Mebel ten ( który z pewnością doczeka się osobnego postu), nie jest zrobiony z wyselekcjonowanego drewna, a wybawił kilka pokoleń i będzie służył dalej. Tym bardziej jestem przekonana, że wózkiem Małgosi będą się bawiły moje wnuki.

Apel więc taki z lasu przed Dniem Dziecka głoszę, dajcie sobie choć na chwilę spokój z tą świecąco- grającą chińszczyzną na baterie. Przeczytajcie dziecku fajną książkę, kupcie drewniane klocki. Zamienicie ,,made in China” na ,,Made in The Beskidy Montains Poland” Ukłońcie się naturze. Wybierzcie na spacer do lasu. Kukułki posłuchajcie.

Polecam. Firmę. Zabawki. I Las…

Klocki tutaj

Skrzynia tutaj

Wózek tutaj

Comments 1

  1. Post
    Author

    Gość: [TypowaRodzina] 78.10.141.* rok temu
    super post, a zabawki piękne! zaraz biorę się za oglądanie. Ja też uwielbiam drewniane zabawki (właśnie takie nasze księżniczki dostaną na Dzień Dziecka) 🙂 Pozdrawiam

    Gość: [Madzia] *.altkom.net rok temu
    Cudne klocki, z antydepresyjnymi napisami 🙂 przy okazji oswajają dziecko z angielskim. A wózek bajka- szkoda, że moja inglesina nie była taka zwrotna.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *