Jeśli mnie kiedyś poproszą żebym im o ich dzieciństwie opowiedziała wyciągnę z albumu te zdjęcia…
A jeśli mnie ktoś zapyta jakie mam marzenie, odpowiem, że już mi się spełniło…
Nie planowałam tego postu. Węgiel przywieźli i żeby te worki łatwiej było z przodu do tyłu domu przewieść, Robert od brata taki wózek pożyczył (brat zrobił go sam, jeszcze mu nie mówiłam, że zamiast quada na komunie, chcemy taki sam… 😉 )
Słońce już zachodziło, a zachodzi zawsze za domem tak pięknie, obsypując ogródek złotą poświatą, że aparat włączyłam. I choć sto innych rzeczy robić powinnam, chociażby tych nowych papci dla Małgosi na ten jutrzejszy pierwszy raz w przedszkolu poszukać, to usiadłam przy komputerze i zaczęłam te zdjęcia przeglądać…
I niech nikt mi nie mówi, że fotografia to bzdura, bo ja lepszego pomysłu by dobrze zapamiętać to ostatnie sierpniowe popołudnie nie miałam…
Róbcie dużo zdjęć dzieciom Kochani…



















Comments 2
Podobają mi się obite nogi u młodego samca. Widać, że kozak. Jak go przekupiłaś, żeby pozował do zdjęć?
Author
Żebyś Ty widział wieczorem jego stopy… Codziennie myślę, że już bardziej brudne być nie mogą a tu zaskoczenie. Nie pamiętam czym przekupiłam czasem wystarczy ,,jak się teraz ładnie ustawicie, to kończymy”, choć ja chyba nawet wole te niepozowane, codzienne migawki 😉 Pozdrawiam ciepło!